Śpieszę zapisać recepty bo zapomnę ;)
Farsz sojowo-grzybowy:
ok 250 g soi ugotować i zmielić/ewentualnie rozdrobnić
przesmażona cebula i czosnek,
sól,pieprz , majeranek, i zioła prowansalskie
suszone kanie(zmielone oczywiście)
Farsz słodko-pikantny:
(tak smak nazwano przy degustacji)
korzonki podgrzyba brunatnego ok 200 g
2 nieduże cebule
2 ząbki czosnku
1/2 kapusty(nieduża i luźna główka była)
1/2 papryki
szynka gotowana pokrojona w kostkę
20 suszonych śliwek kalifornijskich
Przesmażyć grzyby,cebulę i czosnek.Podlać wodą(w moim wypadku wywarem z suszonych grzybów) i dodać pozostałe składniki.
Przyprawić cząbrem,świeżo zmielonym pieprzem kolorowym i chilli.Zamierzenia były,by było ciut na ostro co i się stało ;)
Aaaaaa! Wszystko kroimy,siekamy w kostkę!!!
Farsz powstał z przypadku.Jak zwykle przy robieniu pierogów;albo farszu za dużo;albo ciasta.
Z powodu nadwyżki ciasta powstała powyższa kombinacja.Mi tam smakuje!
Ponadto po zużyciu farszu zostało ciasto.Niewiele myśląc nadziałam je masą makową.Masa ma docelowe przeznaczenie zjednoczyć się z serem,ale zamiast makowca z serem będzie sernik z makiem.O!
A to pierogi.Mąka z przemiału 650 dlatego takie ciemne som :)
Tu pierogowałam
Lubie:gotować,smakować,przetwarzać i poznawać nowe smaki.Umiem wiele i wiele się uczę...
sobota, 29 grudnia 2012
sobota, 24 listopada 2012
Coś dla duszy i ciała ;)
Przyszedł czas jesiennych przeziębień,złego samopoczucie i niechcianej chandry.Aby to wszystko "przepędzić" postanawiam zajrzeć do piwniczki :D
Popróbuję gruszkowej, mieduchy i zrobię cytrynówkę.Tak,tak !
Będę jeszcze w stanie ;D
Gruszkowa była robiona rok temu ( TUTAJ ! )
Podaję przepis:
5 gruszek( to były pierwsze gruszki z mego drzewa! )
ok 2 cm laski cynamonu
ok 2 cm laski wanilii
gruby plaster cytryny
5-6 plasterków świeżego imbiru
10 goździków
ok 5 łyżek miodu(może i więcej mi się wlało,ale mniód trudno zmierzyć ;P )
1 litr wódki
Zastanawiałam się czy nie dać ziaren kardamonu...ale nie dałam.
Przepis to "wypadkowa" kilku przepisów,które przejrzałam w necie i w swoich księgach nalewek.Wybrałam to co wg mnie najlepiej pasowało i mam gruszkową ;)
Tak oto wyglądała tuż po zrobieniu po czym powędrowała do piwnicy by odstać ok rok.Obok do towarzystwa lipowa (o której jakby ktoś chciał napiszę i spróbuję,bo jeszcze nie próbowana :P )
Była zdegustowana! Padła propozycja by 'złamać " ją trawą cytrynową lecz takowa u mnie nie rośnie i kupić się nie udało tysz.Część wzbogacę suszoną skórką z cytryny.Ciekawe czy będzie różnica...?
Co w butelku to do degustacji,a więc po jednym i tyle :))
Do słoika dodałam suszoną skórkę z cytyny i trochę soku z niej wygniotłam(Chłop mi podpowiedział i tzn ze świeżej wygniotłam :)) )
Więc to co w słoiku to niech się maceruje z cytryną.
*****************
Kolejnym moim ulubionym dla duszy i ciała trunkiem jest mieducha kresowa.Poprawia samopoczucie i doskonale grzeje ;)
Znana pod innymi nazwami np miodówka.Jest jej wiele wersji ,ale ja oczywiście " po swojemu " ;)
Na 1 litr wódki potrzebujemy:
1 duża cytryna pokrojona w plastry,
200-250 ml miodu
5 potłuczonych goździków,
kardamon i gałka muszkatołowa na czubek łyżeczki
Wszystko mieszamy i odstawiamy na 2-3 miesiące .Trudno się klaruje ze względu na zawartość miodu .I rzekomo można ją stosować jako lek na przeziębienie(aby nie za dużo,bo oprócz przeziębienia będziemy mieć upojenie alkoholowe !!!)
Więc spróbujmy czy roczna mieducha mocna ;)
Mocna!!!Dobrze smakuje i od razu grzeje!
Uwagi: Wódkę można zastąpić spirytusem.Dodatek wody wg gustu ;D
"Po tej wódce nie ma kaca,
szybko się do zdrowia wraca,
miód na nogi Cię postawi ,
wódka w dobry nastrój wprawi" -tak opisano mieduchę w książce "kuchnia kresowa" M.Caprari.
Czy wiersz jest jej autorstwa -nie wiem,ale pozwoliłam sobie zacytować ,bo to prawda :))).
***********
Teraz cytrynówka.Nie będę chyba samochwałą jak powiem ,że jest dość słynna.Osobiście degustowałam sporo cytrynówek jednak moja jest najlepsza!Jest czysta,klarowna i smaczna.
I robi się ją bardzo prosto i szybko.Potrzeba nam:
0,5 litra wódki,
1 cytryna
1 łyżka miodu(można nawet ciut więcej lub dodać 2-3 łyżki cukru zamiast miodu )
Cała sztuka polega na tym by cienko obrać cytrynę(mi się średnio udało ;P ) i potem z obranej wycisnąć sok.Więc najlepiej by albedo zostało nie naruszone ,bo ono psuje efekt.Wszystko mieszamy i po ok tygodniu możemy degustować.Szkoda,że nie mam cytrynówki,by wznieść toast
NA S'DROFIE!
Ale poczekam cierpliwie ;)
Moje przepisy na portalu kulinarnym :
Mieducha
Wódeczka cytrynowa
Oj ta wódeczka .... <lol>
Popróbuję gruszkowej, mieduchy i zrobię cytrynówkę.Tak,tak !
Będę jeszcze w stanie ;D
Gruszkowa była robiona rok temu ( TUTAJ ! )
Podaję przepis:
5 gruszek( to były pierwsze gruszki z mego drzewa! )
ok 2 cm laski cynamonu
ok 2 cm laski wanilii
gruby plaster cytryny
5-6 plasterków świeżego imbiru
10 goździków
ok 5 łyżek miodu(może i więcej mi się wlało,ale mniód trudno zmierzyć ;P )
1 litr wódki
Zastanawiałam się czy nie dać ziaren kardamonu...ale nie dałam.
Przepis to "wypadkowa" kilku przepisów,które przejrzałam w necie i w swoich księgach nalewek.Wybrałam to co wg mnie najlepiej pasowało i mam gruszkową ;)
Tak oto wyglądała tuż po zrobieniu po czym powędrowała do piwnicy by odstać ok rok.Obok do towarzystwa lipowa (o której jakby ktoś chciał napiszę i spróbuję,bo jeszcze nie próbowana :P )
Była zdegustowana! Padła propozycja by 'złamać " ją trawą cytrynową lecz takowa u mnie nie rośnie i kupić się nie udało tysz.Część wzbogacę suszoną skórką z cytryny.Ciekawe czy będzie różnica...?
Co w butelku to do degustacji,a więc po jednym i tyle :))
Do słoika dodałam suszoną skórkę z cytyny i trochę soku z niej wygniotłam(Chłop mi podpowiedział i tzn ze świeżej wygniotłam :)) )
Więc to co w słoiku to niech się maceruje z cytryną.
*****************
Kolejnym moim ulubionym dla duszy i ciała trunkiem jest mieducha kresowa.Poprawia samopoczucie i doskonale grzeje ;)
Znana pod innymi nazwami np miodówka.Jest jej wiele wersji ,ale ja oczywiście " po swojemu " ;)
Na 1 litr wódki potrzebujemy:
1 duża cytryna pokrojona w plastry,
200-250 ml miodu
5 potłuczonych goździków,
kardamon i gałka muszkatołowa na czubek łyżeczki
Wszystko mieszamy i odstawiamy na 2-3 miesiące .Trudno się klaruje ze względu na zawartość miodu .I rzekomo można ją stosować jako lek na przeziębienie(aby nie za dużo,bo oprócz przeziębienia będziemy mieć upojenie alkoholowe !!!)
Więc spróbujmy czy roczna mieducha mocna ;)
Mocna!!!Dobrze smakuje i od razu grzeje!
Uwagi: Wódkę można zastąpić spirytusem.Dodatek wody wg gustu ;D
"Po tej wódce nie ma kaca,
szybko się do zdrowia wraca,
miód na nogi Cię postawi ,
wódka w dobry nastrój wprawi" -tak opisano mieduchę w książce "kuchnia kresowa" M.Caprari.
Czy wiersz jest jej autorstwa -nie wiem,ale pozwoliłam sobie zacytować ,bo to prawda :))).
***********
Teraz cytrynówka.Nie będę chyba samochwałą jak powiem ,że jest dość słynna.Osobiście degustowałam sporo cytrynówek jednak moja jest najlepsza!Jest czysta,klarowna i smaczna.
I robi się ją bardzo prosto i szybko.Potrzeba nam:
0,5 litra wódki,
1 cytryna
1 łyżka miodu(można nawet ciut więcej lub dodać 2-3 łyżki cukru zamiast miodu )
Cała sztuka polega na tym by cienko obrać cytrynę(mi się średnio udało ;P ) i potem z obranej wycisnąć sok.Więc najlepiej by albedo zostało nie naruszone ,bo ono psuje efekt.Wszystko mieszamy i po ok tygodniu możemy degustować.Szkoda,że nie mam cytrynówki,by wznieść toast
NA S'DROFIE!
Ale poczekam cierpliwie ;)
Moje przepisy na portalu kulinarnym :
Mieducha
Wódeczka cytrynowa
Oj ta wódeczka .... <lol>
niedziela, 7 października 2012
Zimy nie może być bez buraczków!
...tak mówi mój Młody.
Więc nie ma się co czaić tylko wykopać buraki i brać się za robotę!
Buraki obrodziły.Moja ulubiona odmiana Rywal aż się kładzie i prosi się do słoika:)
Buraki dokładnie oczyszczam i myję.Następnie zostają ugotowane,przestudzone,obrane i przesortowane.Duże na sałatkę;małe do kiszenia.
Buraki na sałatkę ścieram na tartce jarzynowej,kroję w kostki paprykę,delikatnie przesmażam cebulę i czosnek.Pewna znajoma warszawianka mówiła,że moje buraki to typowe podlaskie buraczki,bo są z czosnkiem.Mi po prostu takie smakują,a podlaskie to są bo przecie tu wyrosły :)))
Moje proporcje na 5 kg ugotowanych buraków:
1/2 litra octu (wystarczy 1/4 l octu jeśli ktoś woli łagodniejsze buraczki),
200 ml oleju,
3 łyżki soli,
cukier do smaku(u mnie to ilość minimalna,bo buraki mam bardzo słodkie)
5 dużych cebul(przesmażam na oleju)
ok 1/2 główki czosnku(opcjonalnie może być więcej/również przesmażam)
1 kg papryki(u mnie to była papryka zielona i melanż )
1 łyżka pieprzu ziołowego,
1 łyżka zmielonego pieprzu czarnego i ziela angielskiego w proporcji 2:1,
ewentualnie kilka liści laurowych
Wszystko gotuję w garnku i gorące buraki wkładam do słoików.
Zazwyczaj założone na gorąco tylko kocykuję,ale nie szkodzi poddać krótkiej pasteryzacji.
Małe buraczki przeznaczone do kiszenia wkładam do słoika z chrzanem,koprem,czosnkiem i przyprawami jak wg gustu np pieprz,ziele angielskie.Zalewam letnią zalewą.Proporcja soli do wody jak do ogórków małosolnych.Odstawiam w ciepłe miejsce(u mnie to piec kaflowy ) na 1-2 dni. Można kisić też surowe,ale ja jestem zwolennikiem gotowanych.
Jak widoczna jest fermentacja(będzie szumieć i psyczeć(ewentualnie) ) wynoszę w chłodne miejsce.
Sok z kiszonych buraków wzbogaca smak barszczu czerwonego i doskonale smakuje w chłodniku(coś na podobieństwo litewskiego).
A buraki kiszone jakie są smaczne w sałatce :)
Po prostu poczytajcie :)
Wszystko o kiszeniu
Więc nie ma się co czaić tylko wykopać buraki i brać się za robotę!
Buraki obrodziły.Moja ulubiona odmiana Rywal aż się kładzie i prosi się do słoika:)
Buraki dokładnie oczyszczam i myję.Następnie zostają ugotowane,przestudzone,obrane i przesortowane.Duże na sałatkę;małe do kiszenia.
Buraki na sałatkę ścieram na tartce jarzynowej,kroję w kostki paprykę,delikatnie przesmażam cebulę i czosnek.Pewna znajoma warszawianka mówiła,że moje buraki to typowe podlaskie buraczki,bo są z czosnkiem.Mi po prostu takie smakują,a podlaskie to są bo przecie tu wyrosły :)))
Moje proporcje na 5 kg ugotowanych buraków:
1/2 litra octu (wystarczy 1/4 l octu jeśli ktoś woli łagodniejsze buraczki),
200 ml oleju,
3 łyżki soli,
cukier do smaku(u mnie to ilość minimalna,bo buraki mam bardzo słodkie)
5 dużych cebul(przesmażam na oleju)
ok 1/2 główki czosnku(opcjonalnie może być więcej/również przesmażam)
1 kg papryki(u mnie to była papryka zielona i melanż )
1 łyżka pieprzu ziołowego,
1 łyżka zmielonego pieprzu czarnego i ziela angielskiego w proporcji 2:1,
ewentualnie kilka liści laurowych
Wszystko gotuję w garnku i gorące buraki wkładam do słoików.
Zazwyczaj założone na gorąco tylko kocykuję,ale nie szkodzi poddać krótkiej pasteryzacji.
Małe buraczki przeznaczone do kiszenia wkładam do słoika z chrzanem,koprem,czosnkiem i przyprawami jak wg gustu np pieprz,ziele angielskie.Zalewam letnią zalewą.Proporcja soli do wody jak do ogórków małosolnych.Odstawiam w ciepłe miejsce(u mnie to piec kaflowy ) na 1-2 dni. Można kisić też surowe,ale ja jestem zwolennikiem gotowanych.
Jak widoczna jest fermentacja(będzie szumieć i psyczeć(ewentualnie) ) wynoszę w chłodne miejsce.
Sok z kiszonych buraków wzbogaca smak barszczu czerwonego i doskonale smakuje w chłodniku(coś na podobieństwo litewskiego).
A buraki kiszone jakie są smaczne w sałatce :)
Po prostu poczytajcie :)
Wszystko o kiszeniu
poniedziałek, 3 września 2012
Na wokandzie czarny bez !
Czarny bez wydaje mi się owocem zapomnianym.A szkoda!
Ja od kilku lat używam go ku zdrowotności.Robię sok i nalewki z kwiatów,a z owoców również sok i likier.
Likier już zdegustowany przez Chłopa(a jakże by inaczej :P ) i czeka na nalepki na butelki.
Jak zrobić likier z bzu? I jeszcze wprawić w osłupienie degustujących ?
Nic prostszego :)
LIKIER z BZU CZARNEGO
1 etap
owoce bzu czarnego w ilości 2 litry
woda 1 litr
Owoce bzu gotujemy i przecedzamy przez gęste sito.
2 etap
1 płaska łyżeczka kwasku
0,8 kg cukru
2 łyżki kawy rozpuszczalnej
1/2 litra rumu
Następnie dodajemy kwasek cytrynowy i cukier i doprowadzamy ponownie do wrzenia.Dodajemy kawę i po ostudzeniu wywaru rum.Likier jest dobry tuż po zrobieniu,ale jak swoje odstoi wydaje się jeszcze lepszy.
Rum używam nasz polski 40 % i 80% 1: 1.
Ewentualnie można wzmocnić smak odrobiną spirytusu,ale to nie jest konieczne przy likierze.
SOK z BZU CZARNEGO (klik) (na Wielkim Żarciu)
Właśnie się gotuje :)
Został wzbogacony owocami czarnej porzeczki i tymi że liśćmi(z powodu znikomej ilość tych wiśniowych)
Pachnie na cały dom.
Kto ma bez w pobliżu i chęć na przetworzenie go radzę się śpieszyć.Już jest dojrzały!!!
(zdjęcie z 18 sierpnia)
Aby zachęcić mogę poczęstować kieliszeczkiem likieru :)
...bo reszta do piwnicy !
niedziela, 19 lutego 2012
Śliwówka .
W sezonie przetwarzania śliwek pokazałam zdjęcia nalewek (tutaj) i żeby było zadośćuczynieniu podaję przepis.
Aby zrobić śliwówkę potrzeba:
chęci :D
śliwki(świeże i kilka suszonych kalifornijskich)
cukier
spirytus/wódka
duży słój z zakrętką
i cierpliwość na końcowy efekt :P
Podaję proporcję:
1 kg wypestkowanych śliwek(użyłam węgierek)
1/2 kg cukru(jeśli śliwki są bardzo słodkie cukier redukujemy)
1/2 litra wódki
1/2 litra spirytusu
2-5 sztuk suszonych śliwek kalifornijskich(tu dziękuję za poradę swemu koledze wirtualnemu-
dzięki mój guru nalewkowy )
Jak śliwówka powstała to miała mocniejszy aromat i barwę.Jadnak Chłop w tajemnicy przede mną "dopełniał" czystą i na wskutek tego powstał jakby drugi nastaw
I jeśli kto ma chęć może dołączyć do grona wielbicieli śliwówki ;))
Aby zrobić śliwówkę potrzeba:
chęci :D
śliwki(świeże i kilka suszonych kalifornijskich)
cukier
spirytus/wódka
duży słój z zakrętką
i cierpliwość na końcowy efekt :P
Podaję proporcję:
1 kg wypestkowanych śliwek(użyłam węgierek)
1/2 kg cukru(jeśli śliwki są bardzo słodkie cukier redukujemy)
1/2 litra wódki
1/2 litra spirytusu
2-5 sztuk suszonych śliwek kalifornijskich(tu dziękuję za poradę swemu koledze wirtualnemu-
dzięki mój guru nalewkowy )
Jak śliwówka powstała to miała mocniejszy aromat i barwę.Jadnak Chłop w tajemnicy przede mną "dopełniał" czystą i na wskutek tego powstał jakby drugi nastaw
I jeśli kto ma chęć może dołączyć do grona wielbicieli śliwówki ;))
środa, 8 lutego 2012
Taka sobie marynata.
W podany prze ze mnie sposób można zamarynować karkówkę,podudzia kurczaka,łopatkę;czyli praktycznie każdą sztukę mięsa na obiad.W podobny sposób marynowałam boczek i szynkę do pieczenia.
A do marynaty potrzeba po 3 łyżki:
octu balsamicznego,
musztardy
miodu
+ ok. 100 ml sosu sojowego
po kilka ziaren;
pieprzu naturalnego
ziela angielskiego
owocu jałowca
Płynne składniki marynaty mieszamy(można użyć blendera)
Mięso solimy i przyprawiamy dowolnie.Może to być papryka,zioła prowansalskie czy inna dowolna mieszanka.
Układamy w blasze lub innym pojemniku i zalewamy marynatą.Marynujemy przez noc w lodówce.
Tak przygotowana sztuka mięsa może być grillowana,pieczona,duszona.
Oczywiście niezbędny jest dodatek czosnku i cebuli lekko zeszklonej w przypadku duszenia.
Przy pieczeniu układamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i po 'zamarynowaniau" wstawiamy do piekarnika.
Smacznego!
I obiecana fotka "sztuki mięsa" z mojej marynaty :)
Smaczna była :D
A do marynaty potrzeba po 3 łyżki:
octu balsamicznego,
musztardy
miodu
+ ok. 100 ml sosu sojowego
po kilka ziaren;
pieprzu naturalnego
ziela angielskiego
owocu jałowca
Płynne składniki marynaty mieszamy(można użyć blendera)
Mięso solimy i przyprawiamy dowolnie.Może to być papryka,zioła prowansalskie czy inna dowolna mieszanka.
Układamy w blasze lub innym pojemniku i zalewamy marynatą.Marynujemy przez noc w lodówce.
Tak przygotowana sztuka mięsa może być grillowana,pieczona,duszona.
Oczywiście niezbędny jest dodatek czosnku i cebuli lekko zeszklonej w przypadku duszenia.
Przy pieczeniu układamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i po 'zamarynowaniau" wstawiamy do piekarnika.
Smacznego!
I obiecana fotka "sztuki mięsa" z mojej marynaty :)
Smaczna była :D
niedziela, 18 grudnia 2011
Kto lubi pierogi???
Ja je lubię bardzo i jeść;i lepić;i wymyślać(lub wyczytywać) co raz to nowe farsze i co raz to nowe receptury na ciasto.Najciekawiej jest jak lepimy pierogi z Młodymi.Robota idzie szybko i towarzyszą śmiechy i hihy ;)
Ja wałkuję ciasto i wykrawam krążki.Młoda nakłada farsz i zlepia.Młody robi falbanki zawijając po babcinemu lub przyciska widelcem.W miedzy czasie gotujemy lub układamy do zamrożenia.
Bo pierogów robimy bardzo dużo.Czy to pierożki,czy pielmieni,czy warenniki, czy kołduny zawsze goszczą na naszych stołach i cieszą się powodzeniem.
No i teraz o moich pierogach.
Ostatnio korzystam z przepisu znalezionego w internecie Ciasto na pierogi babci Zosi
Ciasto jest sprężyste i nie rozkleja się podczas gotowania.
Inne ciasta na pierogi:
1).
4 szkl mąki
2 duże jajka
5 łyżek gęstej śmietany
3 łyżki oleju
3/4 szkl ciepłej(nawet bardzo ciepłej)wody
sól
2).
1 kg mąki pszennej przesianej przez sitko
1 szkl gorącego mleka
4 jaja
100 g masła
2 łyżki kwaśnej śmietany
sól
3).
2 szkl ciepłej wody(ewentualnie 1 szkl wody i 1 szkl mleka)
3 dkg świeżych drożdży
3 jajka
sól
3-5 łyżek oleju
Ostatni przepis jest opracowany metodą prób i błędów.Takie pierogi z patelni robiła kiedyś moja babcia i twierdzi,że robiła je "na oko".
Ja na wszelki wypadek zapisywałam w notesie receptury i dlatego mogę się podzielić przepisem,a nie powiedzieć "zrób na oko" ;)
A pierogi z patelni zrobiły furorę wśród znajomych(wirtualnych i tych z reala) i rodzinki.Bywa,że robię je na rodzinne zjazdy.
Podaję linki do przepisów,jakby kogoś bardziej interesowały doświadczenia z ciastem pierogowym :)
Pierogi z Patelni
Ciasto na super pierogi
Pierogi z serem
Pierogi świąteczne
Teraz pochwalę się farszami,które ostatnio mi wyszły bardzo smaczne.
Farsz ze szpinaku:
ok 350 gr szpinaku świeżego(jesienny zbiór z mego ogródka)
5-7 ząbków czosnku
ok 100 ml kwaśnej gęstej śmietany(ja użyłam wiejskiej)
2 jajka
sól,biały pieprz świeżo zmielony
Szpinak umyłam i pokroiłam i dusiłam na patelni wraz czosnkiem.potem dodałam śmietanę wymieszaną z jajkiem,doprawiłam i gotowe.
Farsz kombinowany ;)
500gr kapusty(pozostałość po gołąbkach)
3 cebule,
500 gr pieczarek,
500 gr podrobów wieprzowych(ugotowane i zmielone;płucka,serce,język,głowizna)
sól,cząber(z własnej uprawy) + świeżo zmielone : ziele angielskie,pieprz,owoc jałowca
Kapustę,cebulę i pieczarki przesmażamy.Dodajemy podroby i przyprawy.Łatwe,no nie?
I farsz do ruskich czyli klasyczny farsz do pierogów z sera,ziemniaków i cebuli(przesmażonej)
Inny farsz kombinowany,który znalazłam w notatkach i zapiszę by się nie zagubił:
kawałki wędlin,
2 udka gotowane,
2 garście kiszonej kapusty z żurawiną,
3 przesmażone cebule
przyprawy:cząber,tymianek,estragon,bazylia,majeranek i pieprz ziołowy
Zdjęcia farszu nie posiadam,ale smakuje znakomicie i można 'posprzątać' lodówkę.
No to lepmy pierogi !
Właśnie rozmroziły się ruskie(zamroziłam ugotowane) i odsmażę je na patelni.
Nie chce mi się dziś robić obiadu,więc ugotuję pierogi ze szpinakiem i 'kombinowane'.
Na pewno Młoda zamówi porcję do internatu,bo szpinak lubi.
I pierogi też!
Smacznego życzę sobie i czytelnikom
Odsmażone pierogi :)
Mniam,mniam mhhmmm...
niedziela, 4 grudnia 2011
Ty stary pierniku ;)
Stary,bo stary! Długo leży,bo to piernik 4-tygodniowy zwany staropolskim.Oto przepis
Zrobiłam go około 10 listopada i wyniosłam do piwnicznej szafki.
Tak wyglądał;)
Mieszanie przypraw do piernika to sama przyjemność.Bo czy kichanie od przypraw nie jest przyjemne...?
;)
Składniki mojej przyprawy do piernika:
(jednostka - łyżeczka)
4 cynamonu
2 gałki muszkatołowej
3 kolendry mielonej
1 kardamonu
1 szafranu
3 epices(przyprawa z Turcji o składzie 70% pieprz biały;7% imbir;8,5 gałki muszkatołowej;4 % goździki;reszta mi umknęła i nie zapisałam albo co,bo do 100% brakuje...)
I tłuczone w plastikowej torebce wielokrotnego zamykania tłuczkiem od schabowych(Chłop się darł,że wiadomości nie słyszy,ale mi piernik ważniejszy od jego wiadomości )
1 ziela angielskiego
1 pieprzu naturalnego
1 goździków
Dziś nie wytrzymałam i spróbowałam czy nie jest zbyt pieprzny.
I kazałam mu czekać,aż go upiekę czyli prawie do świąt.A po upieczeniu przełożę powidłami śliwkowymi z gorzka czekoladą lub masą grysikową.Aż mi ślina leci jak patrzę na zdjęcie.
Aby pamiętać i nie szperać po notatkach zapiszę składniki przyprawy,którą namieszałam w lutym jak moja chęć na piernik była większa niż tradycja bożonarodzeniowa.Piernik robiony w lutym był pieczony w sierpniu.I równie smaczny jak świąteczny!!!
Tak go przyprawiłam(jednostka- łyżka):
2 cynamonu,
1 gałki muszkatowej,
1 imbiru,
1 kolendry mielonej,
1 szafranu,
2 suszonych skórek z pomarańczy
To tyle o starym pierniku:)
Postaram się pamiętać o fotce piernika po zabiegu pieczenia i przekładania.
Zrobiłam go około 10 listopada i wyniosłam do piwnicznej szafki.
Tak wyglądał;)
Mieszanie przypraw do piernika to sama przyjemność.Bo czy kichanie od przypraw nie jest przyjemne...?
;)
Składniki mojej przyprawy do piernika:
(jednostka - łyżeczka)
4 cynamonu
2 gałki muszkatołowej
3 kolendry mielonej
1 kardamonu
1 szafranu
3 epices(przyprawa z Turcji o składzie 70% pieprz biały;7% imbir;8,5 gałki muszkatołowej;4 % goździki;reszta mi umknęła i nie zapisałam albo co,bo do 100% brakuje...)
I tłuczone w plastikowej torebce wielokrotnego zamykania tłuczkiem od schabowych(Chłop się darł,że wiadomości nie słyszy,ale mi piernik ważniejszy od jego wiadomości )
1 ziela angielskiego
1 pieprzu naturalnego
1 goździków
Dziś nie wytrzymałam i spróbowałam czy nie jest zbyt pieprzny.
I kazałam mu czekać,aż go upiekę czyli prawie do świąt.A po upieczeniu przełożę powidłami śliwkowymi z gorzka czekoladą lub masą grysikową.Aż mi ślina leci jak patrzę na zdjęcie.
Aby pamiętać i nie szperać po notatkach zapiszę składniki przyprawy,którą namieszałam w lutym jak moja chęć na piernik była większa niż tradycja bożonarodzeniowa.Piernik robiony w lutym był pieczony w sierpniu.I równie smaczny jak świąteczny!!!
Tak go przyprawiłam(jednostka- łyżka):
2 cynamonu,
1 gałki muszkatowej,
1 imbiru,
1 kolendry mielonej,
1 szafranu,
2 suszonych skórek z pomarańczy
To tyle o starym pierniku:)
Postaram się pamiętać o fotce piernika po zabiegu pieczenia i przekładania.
środa, 30 listopada 2011
Sałatka śledziowa z grzybami marynowanymi i cebulą
Pomysł na sałatkę "podkradam" od koleżanek z pracy,gdy w przedwigilijnej gorączce rozmawiały o śledziach,rybach i grzybach.Było to dawno,dawno temu ;))))
Postanowiłam spróbować z niewielkiej ilości i tak próbuję do dziś.
A do sałatki potrzeba:
-kilka filetów śledziowych(jak są bardzo słone to warto trochę wymoczyć),
-marynowane grzybki,
-cebula,
-olej,
Można użyć swojej ulubionej przyprawy do śledzi lub po prostu pieprzu ziołowego.
Można posypać zieleniną-pietruszką lub szczypiorkiem.
Można dodać odrobinę zalewy z grzybów.
Wszystko kroimy,skrapiamy olejem,przyprawiamy i mieszamy.Wstawiamy do lodówki,by nabrało smaku.
Sałatka śledziowa zadomowiła się u mnie na dobre.Grzybów Ci u nas dostatek,śledzie lubimy,cebulę też.
Przeglądając przepisy w kuchni kresowej znalazłam bardzo podobny(rzec można identyczny) przepis na Śledzie proboszcza.Różnica polegała na tym,że składniki były ułożone warstwami i każda warstwa posypana zieleniną i polana olejem.
Do sałatki mam specjalnie przygotowane grzyby.I tu nie chodzi o gatunek tylko o zalewę.
Przepis na zalewę z olejem jest prosty:
-po 1 szklance wody,octu i oleju
-1/2 szklanki cukru
-1 łyżka soli
-przyprawy(to już wg gustu)
Zalewę zagotować i postępować jak z normalną zalewą ;)
Do zalewy olejowej wybieram mieszane gatunki grzybów-by ładnie wyglądały w sałatce-wg mnie najlepiej kolorowe czyli : rydze,kurki,podgrzybki,gąska zielonka,prawdziwki.
Zwolenników takich grzybów w mojej rodzince nie ma,ale sałatka śledziowa z grzybami w oleju ma powodzenie;)
Postanowiłam spróbować z niewielkiej ilości i tak próbuję do dziś.
A do sałatki potrzeba:
-kilka filetów śledziowych(jak są bardzo słone to warto trochę wymoczyć),
-marynowane grzybki,
-cebula,
-olej,
Można użyć swojej ulubionej przyprawy do śledzi lub po prostu pieprzu ziołowego.
Można posypać zieleniną-pietruszką lub szczypiorkiem.
Można dodać odrobinę zalewy z grzybów.
Wszystko kroimy,skrapiamy olejem,przyprawiamy i mieszamy.Wstawiamy do lodówki,by nabrało smaku.
Smacznego!
Sałatka śledziowa zadomowiła się u mnie na dobre.Grzybów Ci u nas dostatek,śledzie lubimy,cebulę też.
Przeglądając przepisy w kuchni kresowej znalazłam bardzo podobny(rzec można identyczny) przepis na Śledzie proboszcza.Różnica polegała na tym,że składniki były ułożone warstwami i każda warstwa posypana zieleniną i polana olejem.
Do sałatki mam specjalnie przygotowane grzyby.I tu nie chodzi o gatunek tylko o zalewę.
Przepis na zalewę z olejem jest prosty:
-po 1 szklance wody,octu i oleju
-1/2 szklanki cukru
-1 łyżka soli
-przyprawy(to już wg gustu)
Zalewę zagotować i postępować jak z normalną zalewą ;)
Do zalewy olejowej wybieram mieszane gatunki grzybów-by ładnie wyglądały w sałatce-wg mnie najlepiej kolorowe czyli : rydze,kurki,podgrzybki,gąska zielonka,prawdziwki.
Zwolenników takich grzybów w mojej rodzince nie ma,ale sałatka śledziowa z grzybami w oleju ma powodzenie;)
poniedziałek, 28 listopada 2011
Zachciało się babie pieca:)
Dokładnie!!!
Piec chciałam mieć zawsze.Dlaczego?Nie wiem...
Może to wspomnienie dzieciństwa?
Może to fakt,że piec kumuluje ciepło przez dłuższy czas niż kaloryfery i takie przyjemnie to ciepełko oddaje?
Może to fakt,że w piecu można upiec mięso,chleb,bułki drożdżowe?
Można nasuszyć grzybów,ziół,owoców na pyszny kompot.Fakt,że jest przy tym trochę pracy,ale to sama przyjemność!!!Trud w rąbaniu drzewa i wybieraniu popiołu wynagradza przepyszny chleb.Aż mi zapachniało!!!
Gdy rozpoczynaliśmy planowanie nowego domu to postanowiliśmy,że będziemy mieć dużą kuchnię. A w niej piec.Jednak marzenie o piecu zostało trochę zastopowane przy projektowaniu,bo po co ci piec?-przecież gaz tani a i szybciej i łatwiej.Ewentualnie w piwnicy...?
Taaa...w piwnicy...Tylko kiedy to będzie...?Trochę lat minęło zanim się wprowadziliśmy do nowego domu.W starym domu korzystaliśmy z pieca kaflowego jeszcze po przeprowadzce do nowego.Bo bułka drożdżowa z pieca lepsza niż z piekarnika.A i grzyby trzeba gdzieś suszyć. W suszarce lub piekarniku nie było szans suszyć takich ilości jakie przynosiliśmy z lasu :).
Nałogowo oglądałam piece u znajomych.Marzył mi się piec z kolorowych kafli,z kapturkiem(u nas zwą czapka :P ) i piecem chlebowym.I najlepiej,żeby było gdzie posiedzieć i nogi pogrzać.Jest to tzw. "leżanka".
Co wtedy do szczęścia potrzeba...?Dla mnie niewiele.Noo...ewentualnie mruczący kot może się wylegiwać przy piecu;może bulgotać wino w gąsiorku,coś pachnieć spod czapki/kaptura...Pomarzyć tylko!
No i te piece oglądałam gdzie się tylko dało.
Ten podejrzałam u koleżanki,ale jak dla mnie-lubiącej zielenie - zielone kafle się nie podobały.Zimne jakieś.
Pod uwagę braliśmy jeszcze beż/kremowy.Akurat dysponuję fotką ścianówki,ale chodzi mi o kolor kafli.
Tradycyjnych białych kafli nie chciałam(a zdjęcia "zamówiłam" smsem-sorry za jakość;) )
Ale co tu wybierać kafle jak prawdziwego zduna w obecnych czasach jak na lekarstwo!Zduna,który by zrobił fachowo,doradził co robić na naszym kominie,a z czego trzeba zrezygnować.Tak się złożyło,że fachowiec,którego zatrudniliśmy zeszłej zimy do gładzenia ścian/szpachlowania zna starszego pana,który jest z zawodu zdunem.Jeździ po całym kraju i buduje piece i kominki.No i się umówiliśmy z tym panem na oględziny,ocenę miejsca i wstępną rozmowę.W zamierzeniach miał być tylko położony na ścianach tynk,a zdun miał budować piec później (później=nie wiadomo kiedy ).Okazało się,że na później zdun ma zajęte terminy.Może zacząć zaraz,bo zima(był styczeń 2010).Popatrzyliśmy na siebie z Chłopem niezdecydowani i chyba Chłop mój coś zobaczył we mnie w tamtym momencie,bo powiedział:
-To bierz pan i rób.Jak wiosną lub latem nie będzie jak...
No i się zaczęło!
Z kaflarni wzięliśmy po jednej kafli każdego koloru,by wspólnie w domu dokonać wyboru.Umówiliśmy się"na glinę"tzn.że kupimy ją od razu w kaflarni,bo jak w styczniu nakopać gliny.Kupiliśmy szybry,fajerki,drzwiczki,ruszta itd.Pan zdun wszystko podpowiedział.Podpowiedział,że przy tak umiejscowionym kominie nie ma możliwości zrobienia "leżanki".Gdybym się już uparła na "leżankę" to on nie gwarantuje,że będzie grzać jak należy.I z ciągiem może być różnie.Lepeij zrobić mały zgrabny piec na dwa szybry:letni i zimowy.No cóż! Komina nie przesuniemy ,a budując dom nie myśleliśmy o "leżance" ;))).Umówił nas z hydraulikiem,bo chcieliśmy piec wykorzystać na maxa i podłączyć tzw cegiełkę(podkowę). To coś jest umieszczone w palenisku i wygląda jak 2 duże cegły i jest połączone rurami z bojlerem.Gdy pali się w piecu "cegiełki" nagrzewają się szybko i po kilku minutach woda z kranu jest ciepła.
Cegły szamotowe codziennie przywoziłam po skończeniu pracy.Podobnie kafle(kolor wszystkim się spodobał)
A piec rósł po trochę.Po wjechaniu autem do garażu(po pracy) biegłam do piwnicy popatrzeć co przybyło i pogadać z panem Heniem.Pierwsze zdjęcia pieca(i zduna ;) ) zrobiłam nowym aparatem
A cieszyłam się jak małe dziecko!!!
<JUPI>
Piec wypolerowany przez zduna,przez teściowa i przeze mnie ;)
I pierwsze palenie pieca.Pan Heniek zalecił nam palić po trochę,by od razu go zbytnio nie wysuszyć.Fachowiec,który miał tynkować tylko ściany wkroczył do akcji do piwnicznej kuchni i przykładając sobie co raz do piecyka(aby schły i ściany i piec)robił ściany.
My po "naradzie wojennej" postanowiliśmy jak w sentencji:
-Taki ładny piec nie może stać w "gołej" kuchni ;))) (tzn tylko otynkowanej)
-Robimy wszystko czyli tynkujemy,malujemy i robimy podłogi!!!!
Swoją drogą dobrze,że są kredyty odnawialne;)
12 marca piec miał swą oprawę jakiej był/JEST! godzien !
Jak na piwniczną kuchnię to ładna!!!-okrzyknęła moja koleżanka z podziwem.
-A miała być "brudna" kuchnia-żartuje teściowa ;)
Tak-dokładnie!Miała być kuchnia do pieczenia chleba,gotowania buraków,bigosu itp.
W końcu próba pieca chlebowego.Pozwoliłam teściowej(jako bardziej doświadczonej ;) ) rozpalić ogień.
Jako pierwsze miały zaszczyt upiec się ciastka amoniaczki,ale gdzie kucharek 6 tam nie ma co jeść :D
W piecu napaliłyśmy za mało i ciastka wyszły jak d... blada i trzeba było jedną blachę dopiec w piekarniku elektrycznym.Piec trzeba "wyczuć".To nie tak,że nastawisz na 180 stopni i zegar na 15 minut.
Tu się tak nie da:D
Postanowiłam w końcu zaszaleć,bo co tam ciasteczka upiec...!
Chleb,babka ziemniaczana i podlaska kiszka ziemniaczana z krwią to jest to!!!
I nie będę się chwalić,ale udało mi się :)
Chleb był z dodatkiem miodu i dużej ilości ziaren.Przepyyyyyysznyyyyyyyyyyy!!!!!
Na pewnym forum zdałam relację(skopiowałam) :
"Mój Młody leży na kanapie i chrupie chleb.Najbardziej mnie dziwi,że chleb je bez niczego...po prostu "suchy chleb"
Ale jak wyjawię tajemnicę,że chleb został upieczony w piecu to .......wiadomo
Smak chleba Młody określa:inny niż z piekarnika i o wiele,wiele lepszy.
I mam nie być zdziwiona jak szybko zniknie"
Babka ziemniaczana i kiszka z krwią trafiły na stół dla niespodziewanych gości.Chyba pachniało w okolicy to wstąpili za zapachem :)
Kiszka mogłaby być dłużej w piecu,ale po obsmażeniu na patelni.........
Jeszcze kilka fotek z innego pieczenia...
Chleb i drożdżówka.
Chleb się "grzeje" przy piecu
Drożdżówki też
Były też inne wypieki,ale nie posiadam dokumentacji foto.
Przy najbliższych pieczeniach postaram się to nadrabiać.
To tyle o babie co chciała pieca : D
Całość uwieńczy fakt,że Chłop pijąc niedzielną kawę droczy się z Babą patrząc na kuchnię:
-Tu Baba chciała pieca...i wskazuje na róg ze zlewozmywakiem...
-Tu by skałki leżały(u nas tak zwa drwa do pieca) i wskazuje na kuchnię gazowo-elektryczną...
-Tu by stała węglarka z wybranym popiołem...(miejsce narożnej szafki)
-Tu by był czarny sufit od kopcenia się w tym piecu co go baba chciała( i wskazuje sufit ;) )
Zazwyczaj takie pogadanki Chłop przeprowadza z Młodą i wtórują im gromkie wybuchy śmiechu
:) :):)
-Ojjjj!!!! Bo pójdę po kruczek do piwnicy i Wam pokaże!!!! Śmiać się ze mnie!!!???
P.S.Temat pieca iście kulinarny,więc akurat na tym blogu umieściłam ;)
p.s. Kruczek-pręt zakrzywiony na końcu, hak, haczyk czyli pogrzebacz :D
Jak zwał tak zwał,ale postraszyć można :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)



