niedziela, 13 października 2013

Eksperymenty z sosami warzywnymi.

Lata temu robiłam sos wg przepisu z Wielkiego Żarcia.Przepis na sos mam od dawna pod nazwą Sos Węgierski,a na WŻ znalazłam go przypadkowo.Zachciało mi się poeksperymentować.Z  podanych w przepisie składników tylko warzywa i owoce się zgadzały i to mniej-więcej .Wody nie daję ,bo po co?Mąki i koncentratu też nie,bo to dla mnie paradoks by robić domowe przetwory zagęszczane mąką
Zamiast koncentratu ok 2 kg pomidorów(czerwone i żółte).
Śliwek też było ok 1,5 kg.Reszta tak mniej-więcej.Dodałam kawałki świeżego imbiru i kawałek laski cynamonu.Liście laurowe 2 i ziela angielskie i pieprz po kilka sztuk.
Gotowałam przez 4 podejścia(jak marmoladę).Na końcu dodałam:
-250 ml octu winnego,
-ok 170 ml czerwonego wina gronowego półsłodkiego ,
-1 łyżeczka kurkumy
-1 łyżeczka imbiru mielonego
-1 łyżeczka kolendry mielonej i
-4 łyżeczki cynamonu
-1/2 łyżeczki chilli(pieprz kajeński)
-sól i cukier do smaku
Ponadto do każdego słoika wrzuciłam po 2-4 goździki(nie chciało mi się tłuc w moździerzu,by dodać do gotowania). Pasuje do ryb,mięsa.Może być jako sos do szybkiego dania na gorąco(wystarczy dodać np przesmażoną pierś z kurczaka i ugotować ryż lub makaron)
Wygląda tak tak (nie przyłożyłam się zbytnio do blendera ).


 Smak przezaje***ty!!!A sos nie wiem czy jest węgierski czy innej narodowości ;). Jest mój ,bo stoi w mojej piwnicy i ponadto jest na wyczerpaniu(produkcja z 2012).

W tym roku w pracy częstowałam się "nowym przetworem" pod nazwą sos do kanapek.
Na podstawie wymienionych składników doszłam do wniosku,że jest to "uproszczony" ajwar.Smakowało dobrze tylko,że w recepturze była mąka i koncentrat pomidorowy(j.w.-to mi nie pasuje ).Trochę poczytałam ,trochę  przepisów w internecie przejrzałam i napaliłam się na pieczenie papryki.Instrukcję pieczenia papryki dostałam od znajomej(DZIĘKUJĘ!).
Paprykę powinnam umyć  i ułożyć w piekarniku ogonkami do dołu i piec w temperaturze ok 180-160 stopni podkładając na dół blachę ,by zebrało się to co może kapać.Ewentualnie nakryć folią aluminiową.Po ok 1,5 godziny uznałam,że papryka jest na tyle upieczona,że skórka powinna się dobrze zdejmować.Wg instrukcji papryka powinna wystygnąć w naczyniu pod przykryciem.

Papryka stygła a 2,5 kg pomidorów(wcześniej przepuszczonych przez maszynkę) gotowało się w celu odparowania.
 Składniki mego sosu podpatrzyłam z przepisu na ajwar ,ale oczywiście zrobiłam po swojemu.
Użyłam:
* 2,5 kg pomidorów-gotowane
Pieczone były następujące warzywa:
* 4 kg papryki.
* 3 papryczki chilli,
*2 główki czosnku,
*6 średnich cebul
Po obraniu ze skórek i zmieleniu w maszynce do mięsa powędrowały do gara,by skumplować się z pomidorami.Wg instrukcji pieczenia papryki miały się dobrze obierać( i tak było) i wewnątrz mieć trochę wody/soku,który "wytrącił się" na skutek pieczenia.Upieczona w mundurku cebula i czosnek obierały się też znakomicie.Papryczkę chilli należy piec mniej ,bo ściemniała bardzo szybko(wystarczy ok 1/2 godziny)
Gotujące się warzywa zostały wzbogacone:
1,5 łyżki soli,
3-4 łyżki cukru,
2-3 łyżki octu winnego(własnej produkcji),
pieprz naturalny i ziołowy
Na koniec gotowania(a było to ok 1/2 godziny) użyłam blendera.Zapakowałam do małych słoików i pasteryzowałam.


I też nie przyłożyłam się do blendera :/


Jednak smak robi swoje.Patrząc na tempo w jakim została zjedzona zawartość pierwszego słoika zastanawiam się nad następną porcją ;)


czwartek, 10 października 2013

Rolada serowo-łososiowa.

Ulubiona rolada mego syna i nie tylko.Ładnie wygląda i dobrze komponują się smaki.Ponadto jest łatwa do wykonania.

Potrzebne będą:
*dobre chęci zadowolenia podniebienia,
*duża blacha,
*ok 1/2 kg sera żółtego(używam zazwyczaj Gouda z Mlekowity),
* 5 jajek,
* 3 serki śmietankowe(u mnie Puszysty z Piątnicy lub Almette )
* Ok 1/2 kg ścinek łososia wędzonego na zimno(może być łosoś,ale ścinki są tańsze ;> )

Ser żółty ścieram na tartce jarzynowej i dodaję jajka ubite na dość sztywno.
Blacha (duża czarna od piekarnika ) powinna być wyłożona papierem do pieczenia i  koniecznie  papier posmarowany olejem.Na tak przygotowanej blasze pieczemy masę serowo-jajeczną  na złoty kolor (lekko brązowiejący nawet ).
O taki!



Lekko ciepły placek serowo-jajeczny smarujemy serkami i na serki  rozkładamy łososia.



Póki pieczony placek nie wystygł zwijamy ciasno roladę.


Foto reprezentacyjne udało się złapać na ostatnim kawałku rolady ;)






Smacznego!!!

niedziela, 6 października 2013

Coś na jesienne chłody czyli grzaniec ;)

Dawno temu robiłam na strychu porządki i wyszperałam ładną butelkę z etykietą.


 I oczywiście nie byłabym sobą,gdybym nie zrobiła eksperymentu ;)
                              Więc wzięłam co następuje:
                              1/2laski cynamonu
                              suszona skórka z około 1/2 pomarańczy,
                              trochę skórki z cytryny(suszonej oczywiście),
                              3 śliwki kalifornijskie,
                              ok. 2 łyżki miodu gryczanego,
                              1 łyżka przypraw korzennych produkcji własnej wykonanych specjalnie dla  starego piernika (wersja nr 1 z tłuczonymi tłuczkiem ziarnami przypraw).Obecnie tłukę bardziej kulturalnie :)




A po kilku dniach grzaniec wyglądał tak:


A po kilku tygodniach tak:

Bym sobą nie była,gdybym go nie zrobiła.Nadmienić muszę,że wszystkie wymienione dodatki zalałam alkoholem dość mocnym(wódka -spirytus 1:1).Ma przecież grzać ;)

Zimno jakoś okrutnie ;)
Może się rozgrzejemy kieliszeczkiem ;)
-Na zdrowie!


I niech ktoś spróbuje zaprzeczyć ,że nie stosuję się do filozofii  Alice Roosevelt Longworth:
" Napełnij to co jest puste. Opróżnij to co jest pełne. Podrap tam gdzie swędzi."

Ale grzeje!<szok>!

wtorek, 1 października 2013

Polubiłam paprykę ;)



Będąc "w gościach" byłam rozpieszczana różnymi smakołykami ze spiżarki.Zaproponowano mi paprykę sanatoryjną.Wiedząc,że nie gustuję w tym warzywie zrobiłam dobrą minę do propozycji i powiedziałam:spróbuję,choć nie przepadam- i następnie pożarłam cały 300 ml słoik!!!


To jest  papryka sanatoryjna(klik)
Moje uwagi do przepisu:
-paprykę kroję dość drobno np 1cm x 1,5 cm,
-niekoniecznie przestrzegam zasad oczekiwania 4 godzin(może być dłużej,ale bez przesady)
-nie dodaję oleju,bo moi domownicy nie lubią papryki z olejem
-na porcję 4 kg dodaję ok 30 dkg papryki chilli
-paprykę w słoikach układam dość ciasno,bo sosu jest na styk.
Papryki z powyżego przepisu przerobiłam w ilości ok 4 worki po 5 kg :))


 Tak dla odróżnienia papryka z dodatkiem żółtej jest bez chilli.Słoiki z samą czerwoną papryką są z dodatkiem chilli.No cóż-ja lubię,ale niektórzy nie jedzą "pikantnie".




Paprykę marynowałam od lat i korzystałam z różnych przepisów.Przez te lata wypracowałam swój własny.Rzekomo papryka jest aromatyczna(tej akurat nie jadam ,więc powtarzam za papryko-jadami ;)  )



Zalewa z miodem do papryki :
-2 litry wody
-250 ml octu
-1 czubata łyżka soli
-10 łyżek miodu(miód naturalny;używam czasem miodku z mlecza (przepis mego autorstwa)
Zalewę należy zagotować.
Przyprawy można dać do każdego słoika lub zagotować w zalewie:liść laurowy,ziele angielskie,ząbek czosnku.

Zrobienie papryki to nic wielkiego.Wydrążyć z nasion,umyć(myję po wydrążaniu,bo nie lubię jak mi nasiona papryki pływają w słoiku i ponadto czasem w środku papryki są "niespodzianki" ) ,pokroić wg potrzeb lub upodobań.Włożyć do słoików,zalać gorącą zalewą i krótko pasteryzować.Następnie kocykować.Kocykowanie polega na tym,że gorące słoiki wyjęte z pasteryzacji ustawiam na ręczniku lub kocu i dość szczelnie okrywam.Po ostygnięciu wynoszę do piwnicy.




sobota, 5 stycznia 2013

Ryba po grecku?

Czy ktoś mi wytłumaczy skąd ta nazwa?
Według tego co mi powiedział pewien znajomy mnich w Grecji nie je się smażonej ryby.Jest to ryba gotowana,a ja latami doświadczeń wykombinowałam sobie swoją wersję owej ryby.I nie umiem jej nazwać ,a w domu mówi się "ryba po grecku"
Moja ryba jest gotowana w sosie warzywno-pomidorowym.I nie mam na nią żadnych proporcji.
Używam różnej ryby.Najczęściej jest to miruna,dorsz,tilapia,morszczuk.Rzadziej mintaj(trzeba zagospodarować wodę z tej ryby)
Do swojej ryby używam (w kolejności od największej ilości do najmniejszej):
-cebula i marchew,
-pieczarki ,
-groch,kukurydza,fasola,papryka(mogą być z puszki/słoika,z własnego ogródka lub mrożone)
-pietruszka lub pasternak,
-brukiew(która jest wg znawców wzmacniaczem smaku)
-czosnek/ewentualnie por

Cebulę i pieczarki podsmażam.Podlewam wodą(może być z rozmrożonej ryby) lub bulionem warzywnym(jak taki posiadam).Dodaję liść laurowy i ziele angielskie i w/w warzywa.Wszystko gotuję do miękkości.Przyprawiam pieprzem ziołowym,sproszkowaną papryką,majerankiem,bazylią,odrobiną imbiru,gałki muszkatołowej,estragonu,kopru i oczywiście solę do smaku.Dodaję koncentrat pomidorowy.Jeśli używam warzyw konserwowych(np groch ,kukurydza,papryka) dodaję je po stwierdzeniu,że gotowane są już miękkie.Często dosmaczam odrobiną cukru.Gdy wszystko się zagotuje wrzucam na wierzch  surową rybę(wcześniej przyprawioną pieprzem cytrynowym i solą). Przykrywam pokrywką i gotuję krótko na małym ogniu.Najlepiej robić to w szerokim garnku lub rondlu,by jak najszybciej zakipiało,bo dość duża ilość koncentratu powoduje,że może się przypalić.Ryba gotuje się szybko,więc po chwili wyłączam i zostawiam na ok godzinę by "przeszło".
Można podawać na ciepło i na zimno.Można zasłoikować jak zrobimy większą ilość.Można zamrozić.Przed podaniem można posypać natką pietruszki.
Można zmienić skład warzyw co do ilości i rodzaju.

Smacznego!


Ryba po grecku inna niż tradycyjna



Foto wkrótce ;)

czwartek, 3 stycznia 2013

Dla miłośników śledzi

To są ulubione śledzie mego Chłopa !

1 - 1,5 kg śledzi (matias solony)

Zalewa:
1 litr wody
100-150 ml octu
2 łyżki cukru
2 ziarna owocu jałowca
2 ziarna ziela angielskiego
 2 goździki
liść laurowy 2-3 sztuki
1 łyżka musztardy


Śledzie pokroić w małe kawałki,zagotować zalewę i ostudzić.Następnie zalać śledzie ułożone w słoiku lub innym naczyniu i odstawić do naciągnięcia.Smakują na drugi i następny dzień.Podawać z dodatkiem cebuli i lekko skropione olejem.





Śledzie w zalewie z koncentratem,cebulą i pieczarkami 

1 kg filetów śledziowych mrożonych lub świeżych(ale nie solonych!)
0,5 kg  pieczarek(można więcej)
4 cebule

 Zalewa:
1 l wody
75-100 ml octu
2-3 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżka soli
2 łyżki cukru
1/2 łyżeczki pieprzu cytrynowego
liść laurowy,ziele angielskie

 Filety rozmrażamy i obsmażamy w cieście lub innej panierce.
Cebulę kroimy w piórka i smażymy(aby zeszklić).Zalewę gotujemy.
Pieczarki można pokroić w ćwiartki lub usmażyć całe.
Wszystko wkładamy do garnka i zalewamy gorącą zalewą.


Śledzie są najlepsze po 2 dniach jak się" przegryzą"


Propozycja ciasta do obsmażenia ryby
:
1 szkl mąki
1/2 szkl wody
1 jajo
sól i przyprawy wg gustu



Śledzie w ziołach z olejem

Sposób na śledzie z olejem "odkryłam" wysłuchując starszych doświadczeniem koleżanek.
Jedna z nich powiedziała mi tak:
Śledzie trzeba wymoczyć.Potem pokroić i przesypać pieprzem ziołowym..Zalać wodą z octem.Zalewę ma "czuć octem",ale nie może być bardzo octowa.Wkroić cebulę i wierzch zalać olejem.Oleju niezbyt dużo.Na litrowy słoik "tak na palec".
Ja modyfikuję w ten sposób,że dodaję zioła prowansalskie i majeranek.I mam ziołowe śledzie :)




Śledzie z patelni

podstawowa proporcja:
1 duży filet
1 duża cebula,
1 łyżka koncentratu pomidorowego

Śledź musi być wymoczony,by nie był bardzo słony.
Cebulę smażymy w jak najmniejszej ilości oleju i dodajemy koncentrat.Wszystko musi "zakipieć"
Wtedy dodajemy pokrojone śledzie.Znów musi  "zakipieć".Na gorąco zakładamy do słoika lub innego naczynia.Na drugi dzień można degustować .Smakuje jak ryba po grecku(choć się zastanawiam czemu akurat nazywa się ta ryba  "po grecku"? )



Ponadto mogę polecić jeszcze
Sałatkę śledziowa z grzybami i cebulą



Foto wkrótce ;)

sobota, 29 grudnia 2012

Nowe pierogi.

Śpieszę zapisać recepty bo zapomnę ;)

        Farsz sojowo-grzybowy:
ok 250 g soi ugotować i zmielić/ewentualnie rozdrobnić
przesmażona cebula i czosnek,
sól,pieprz , majeranek, i zioła prowansalskie
suszone kanie(zmielone oczywiście)

Farsz słodko-pikantny:
(tak smak nazwano przy degustacji)
korzonki podgrzyba brunatnego ok 200 g
2 nieduże cebule
2 ząbki czosnku
1/2 kapusty(nieduża i luźna główka była)
1/2 papryki
szynka gotowana pokrojona w kostkę
20 suszonych śliwek kalifornijskich

Przesmażyć grzyby,cebulę i czosnek.Podlać wodą(w moim wypadku wywarem z suszonych grzybów) i dodać pozostałe składniki.
Przyprawić cząbrem,świeżo zmielonym pieprzem kolorowym i chilli.Zamierzenia były,by było ciut na ostro co i się stało ;)
Aaaaaa! Wszystko kroimy,siekamy w kostkę!!!
  Farsz powstał z przypadku.Jak zwykle przy robieniu pierogów;albo farszu za dużo;albo ciasta.
Z powodu nadwyżki ciasta powstała powyższa kombinacja.Mi tam smakuje!
Ponadto po zużyciu farszu zostało ciasto.Niewiele myśląc nadziałam je masą makową.Masa ma docelowe przeznaczenie zjednoczyć się z serem,ale zamiast makowca z serem będzie sernik z makiem.O!

A to pierogi.Mąka z przemiału 650 dlatego takie ciemne som :)


Tu pierogowałam

sobota, 24 listopada 2012

Coś dla duszy i ciała ;)

Przyszedł  czas jesiennych przeziębień,złego samopoczucie i niechcianej chandry.Aby to wszystko "przepędzić" postanawiam zajrzeć do piwniczki :D
Popróbuję gruszkowej, mieduchy i zrobię cytrynówkę.Tak,tak !
Będę jeszcze w stanie ;D

Gruszkowa była robiona rok temu ( TUTAJ ! )
Podaję przepis:
5 gruszek( to były pierwsze gruszki z mego drzewa! )
ok 2 cm laski cynamonu
ok 2 cm laski wanilii
gruby plaster cytryny
5-6 plasterków świeżego imbiru
10 goździków
ok 5 łyżek miodu(może i więcej mi się wlało,ale mniód trudno zmierzyć ;P )
1 litr wódki

Zastanawiałam się czy nie dać ziaren kardamonu...ale nie dałam.
Przepis to "wypadkowa" kilku przepisów,które przejrzałam w necie i w swoich księgach nalewek.Wybrałam to co wg mnie najlepiej pasowało i mam gruszkową ;)
Tak oto wyglądała tuż po zrobieniu po czym powędrowała do piwnicy by odstać ok rok.Obok do towarzystwa lipowa  (o której jakby ktoś chciał napiszę i spróbuję,bo jeszcze nie próbowana :P )


Była zdegustowana! Padła propozycja by 'złamać " ją trawą cytrynową lecz takowa u mnie nie rośnie i kupić się nie udało tysz.Część wzbogacę  suszoną skórką z cytryny.Ciekawe czy będzie różnica...?


Co w butelku to do degustacji,a więc po jednym i tyle :))
Do słoika dodałam suszoną skórkę z cytyny i trochę soku z niej wygniotłam(Chłop mi podpowiedział i tzn ze świeżej wygniotłam :)) )



Więc to co w słoiku to niech się maceruje z cytryną.

                                               *****************
Kolejnym moim ulubionym dla duszy i ciała trunkiem jest mieducha kresowa.Poprawia samopoczucie i doskonale grzeje ;)
Znana pod innymi nazwami np miodówka.Jest jej wiele wersji ,ale ja oczywiście " po swojemu " ;)

Na 1 litr wódki potrzebujemy:
1 duża cytryna pokrojona w plastry,
200-250 ml miodu
5 potłuczonych goździków,
kardamon i gałka muszkatołowa na czubek łyżeczki
Wszystko mieszamy i odstawiamy  na 2-3 miesiące .Trudno się klaruje ze względu na zawartość miodu .I rzekomo można ją stosować jako lek na przeziębienie(aby nie za dużo,bo oprócz przeziębienia będziemy mieć upojenie alkoholowe !!!)
Więc spróbujmy czy roczna mieducha mocna ;)


Mocna!!!Dobrze smakuje i od razu grzeje!

Uwagi: Wódkę można zastąpić spirytusem.Dodatek wody wg gustu ;D
"Po tej wódce nie ma kaca,
szybko się do zdrowia wraca,
miód na nogi Cię postawi ,
wódka w dobry nastrój wprawi" -tak opisano mieduchę w książce "kuchnia kresowa" M.Caprari.
Czy wiersz jest jej autorstwa -nie wiem,ale pozwoliłam sobie zacytować ,bo to prawda :))).

                                                   ***********

 Teraz  cytrynówka.Nie będę chyba samochwałą jak powiem ,że jest dość słynna.Osobiście degustowałam sporo cytrynówek jednak moja jest najlepsza!Jest czysta,klarowna i smaczna.
I robi się ją bardzo prosto i szybko.Potrzeba nam:
0,5 litra wódki,
1 cytryna
1 łyżka miodu(można nawet ciut więcej lub dodać 2-3 łyżki cukru zamiast miodu )


Cała sztuka polega na tym by cienko obrać cytrynę(mi się średnio udało ;P ) i potem z obranej wycisnąć sok.Więc najlepiej by albedo zostało nie naruszone ,bo ono psuje efekt.Wszystko mieszamy i po ok tygodniu możemy degustować.Szkoda,że nie mam cytrynówki,by wznieść toast
  NA S'DROFIE!
Ale poczekam cierpliwie ;)



Moje przepisy na portalu kulinarnym :
Mieducha
Wódeczka cytrynowa

Oj ta wódeczka .... <lol>

niedziela, 7 października 2012

Zimy nie może być bez buraczków!

...tak mówi mój Młody.
Więc nie ma się co czaić tylko wykopać buraki i brać się za robotę!
Buraki obrodziły.Moja ulubiona odmiana Rywal aż się kładzie i prosi się do słoika:)


Buraki dokładnie oczyszczam i myję.Następnie zostają ugotowane,przestudzone,obrane i przesortowane.Duże na sałatkę;małe do kiszenia.
Buraki na sałatkę ścieram na tartce jarzynowej,kroję w kostki paprykę,delikatnie przesmażam cebulę i czosnek.Pewna  znajoma warszawianka mówiła,że moje buraki to typowe podlaskie buraczki,bo są z czosnkiem.Mi po prostu takie smakują,a podlaskie to są bo przecie tu wyrosły :)))

Moje proporcje na  5 kg ugotowanych buraków:
1/2 litra octu (wystarczy 1/4 l octu jeśli ktoś woli łagodniejsze buraczki),
200 ml oleju,
3 łyżki soli,
cukier do smaku(u mnie to ilość minimalna,bo buraki mam bardzo słodkie)

5 dużych cebul(przesmażam na oleju)
ok 1/2 główki czosnku(opcjonalnie może być więcej/również przesmażam)
1 kg papryki(u mnie to była papryka zielona i melanż )
1 łyżka pieprzu ziołowego,
1 łyżka zmielonego pieprzu czarnego i ziela angielskiego w proporcji 2:1,
ewentualnie kilka liści laurowych


Wszystko gotuję w garnku i  gorące buraki wkładam do słoików.
Zazwyczaj założone na gorąco tylko kocykuję,ale nie szkodzi poddać krótkiej pasteryzacji.




Małe buraczki przeznaczone do kiszenia wkładam do słoika z chrzanem,koprem,czosnkiem i przyprawami jak  wg gustu np pieprz,ziele angielskie.Zalewam letnią zalewą.Proporcja soli do wody jak do ogórków małosolnych.Odstawiam w ciepłe miejsce(u mnie to piec kaflowy ) na 1-2 dni. Można kisić też surowe,ale ja jestem zwolennikiem gotowanych.




 Jak widoczna jest fermentacja(będzie szumieć i psyczeć(ewentualnie) ) wynoszę w chłodne miejsce.
.


Sok z kiszonych buraków wzbogaca smak barszczu czerwonego i doskonale smakuje w chłodniku(coś na podobieństwo litewskiego).
A buraki kiszone jakie są smaczne w sałatce :)

Po prostu poczytajcie :)

Wszystko o kiszeniu

poniedziałek, 3 września 2012

Na wokandzie czarny bez !




Czarny bez wydaje mi się owocem zapomnianym.A szkoda!
Ja od kilku lat używam go  ku zdrowotności.Robię sok i nalewki z kwiatów,a z owoców również sok i likier.
Likier już zdegustowany przez Chłopa(a jakże by inaczej :P ) i czeka na nalepki na butelki.
Jak zrobić likier z bzu? I jeszcze wprawić w osłupienie degustujących ?
Nic prostszego :)

LIKIER z BZU CZARNEGO
1 etap
owoce bzu czarnego w ilości 2 litry
woda 1 litr
 Owoce bzu gotujemy i przecedzamy przez gęste sito.


 2 etap
1 płaska łyżeczka kwasku
0,8 kg cukru
2 łyżki kawy rozpuszczalnej
1/2 litra rumu

Następnie dodajemy kwasek cytrynowy i cukier i doprowadzamy ponownie do wrzenia.Dodajemy kawę i po ostudzeniu wywaru rum.Likier  jest dobry tuż po zrobieniu,ale jak swoje odstoi wydaje się  jeszcze lepszy.
Rum używam nasz polski 40 % i   80%  1: 1.
Ewentualnie można wzmocnić smak odrobiną spirytusu,ale to nie jest konieczne przy likierze.


SOK z BZU CZARNEGO (klik) (na Wielkim Żarciu)


Właśnie się gotuje :)
Został wzbogacony owocami czarnej porzeczki i tymi że liśćmi(z powodu znikomej ilość tych wiśniowych)
Pachnie na cały dom.
Kto ma bez w pobliżu i chęć na przetworzenie go radzę się śpieszyć.Już jest dojrzały!!!

(zdjęcie z 18 sierpnia)



Aby zachęcić mogę poczęstować kieliszeczkiem likieru :)




...bo reszta do piwnicy !