Jakiś czas temu zostałam brutalnie obdarowana zamrożoną,poporcjowaną kaczką.Na nic tłumaczenia,że nie wiem co z tym zrobić i jak przyrządzić.
-Poradzisz sobie.
Tak więc zaczerpnęłam z wszystkich możliwych źródeł informacje,przemyślałam,że wersja z owocami u mnie raczej nie zda egzaminu i poszłam "na spontan" :)
Na 4 kacze (nie mam doświadczenia w "kaczeninie",ale wg mnie były bardzo chude ) udka użyłam następujących przypraw:
-sól morska z witaminami (zutylizowałam tę przyprawę z tej firmy)
-majeranek,koper,pietruszka nać-przeważało ilościowo nad pozostałymi przyprawami-ziołami i proporcje 1:1:1
-zioła prowansalskie,kumin,oregano,bazylia,tymianek-tego było znacznie mniej(kuminu najmniej)
Tak przyprawiona kaczka siedziała całą noc w lodówce.
Najgorsze jest to,że zapomniałam ją skropić octem balsamicznym by zmiękła.
Kaczkę obsmażyłam na mocno rozgrzanym tłuszczu(w planie miało być masło,a z pośpiechu użyłam oleju) i przełożyłam do garnka z odrobiną wody + owoce jałowca,ziele angielskie i liść laurowy( wszystkiego po 4 sztuki) i dodałam zapomniany w/w ocet.
Kaczka dusiła się wraz odrobiną suszonej żurawiny i suszonych jabłek,a na pozostałym tłuszczu przesmażyłam 1 czerwoną cebulę i 2 ząbki czosnku.Duszenie trwało ok 30-40 minut.
Gdy uznałam,że udka są miękkie wyjęłam je z wytworzonego sosu i sos potraktowałam blenderem.Cebula,czosnek,żurawina i jabłka dały dla sosu dość słodki posmak.Dodałam więc ok łyżki białego chrzanu dla zniwelowania słodyczy owoców.Kaczka poddusiła się jeszcze z 5-10 minut w sosie i została zjedzona.Chłop,który jest przeciwnikiem łączenia mięsa z owocami powiedział,"dobre" co jest nie lada pochwałą ;)
<Niektóre Chłopy twierdzą;pochwal babę a 3 dni głodny będziesz ;D>
Fotorelacja:
obsmażanie
użyty susz
dusząca się kaczka
sos po użyciu blendera
i już na talerzu
Smaczne było!
P.S.Fotki robione w pośpiechu(czyli tradycyjnie),więc jakość pozostawia wiele do życzenia.
Lubie:gotować,smakować,przetwarzać i poznawać nowe smaki.Umiem wiele i wiele się uczę...
wtorek, 4 lutego 2014
poniedziałek, 28 października 2013
Morelowa nalewka/likier.
Przepis dostałam kiedyś od koleżanki w ramach podziękowania za zachwyt nad jej likierem morelowym,którym mnie poczęstowała na babskich ploteczkach.Przepis skwapliwie przechowywałam aż czas i warunki pozwoliły na "produkcję". Mam za sobą próby ze świeżymi morelami i z suszonymi i nie wiem która wersja jest lepsza.
Może podam składniki,bo spisując uwagi zapomnę ;)
Potrzebne będą:
1 litr czystej wódki,
1/2 kg moreli,
1 pomarańcza lub 2 mandarynki, [preferuję pomarańcz]
1/2 kg drobnego cukru, [ilość cukru można zmniejszyć]
+ 2 szklanki przegotowanej wody [ewentualnie dodaję po okresie oczekiwania]
Pomarańczę obrać cienko(by nie było na skórce albedo) i skórkę pokroić w kawałki.Z miąższu owocu wycisnąć sok.Morele pociąć w kawałki [suszone dodaję w całości]. Wszystko włożyć do słoja i zalać alkoholem(wraz wodą wg przepisu,ale ja nie polecam tego sposobu) i dokładnie wymieszać (chodzi o cukier). Odstawić na 3 miesiące i co kilka dni potrząsać słojem.
Moje uwagi co do rodzaju moreli.Używając suszonych moreli uzyskamy bardziej nalewkę,a używając świeżych będzie zbliżona konsystencją do likieru.Można nawet pokusić się o zmiksowanie moreli,by uzyskać prawdziwą konsystencję likieru.Osobiście wolę ten trunek w przejrzystej i klarownej konsystencji i pod nazwą "nalewka"(od nalewania/zalewania alkoholem).Świeże morele nie mogą stać dłużej niż wskazany czas,bo zbrązowieją wraz nalewką/likierem.
Ponadto owoce wyjęte z alkoholu możemy wykorzystać do ciast,deserów lub po prostu zjeść.Należy pamiętać,że nie prowadzimy auta po spożyciu takich owoców ;)
Świeżo po zlaniu wygląda tak jak powyżej(oczywiście była zlewana ' w międzyczasie' "na bieżące potrzeby" ;P )
Po kilku dniach się ustoi i taką najbardziej lubię.Szkoda,że tak mało zostało ;D
P.s.Owoce polecam jako dodatek do drożdżowych racuchów .Mniam!
Może podam składniki,bo spisując uwagi zapomnę ;)
Potrzebne będą:
1 litr czystej wódki,
1/2 kg moreli,
1 pomarańcza lub 2 mandarynki, [preferuję pomarańcz]
1/2 kg drobnego cukru, [ilość cukru można zmniejszyć]
+ 2 szklanki przegotowanej wody [ewentualnie dodaję po okresie oczekiwania]
Pomarańczę obrać cienko(by nie było na skórce albedo) i skórkę pokroić w kawałki.Z miąższu owocu wycisnąć sok.Morele pociąć w kawałki [suszone dodaję w całości]. Wszystko włożyć do słoja i zalać alkoholem(wraz wodą wg przepisu,ale ja nie polecam tego sposobu) i dokładnie wymieszać (chodzi o cukier). Odstawić na 3 miesiące i co kilka dni potrząsać słojem.
Moje uwagi co do rodzaju moreli.Używając suszonych moreli uzyskamy bardziej nalewkę,a używając świeżych będzie zbliżona konsystencją do likieru.Można nawet pokusić się o zmiksowanie moreli,by uzyskać prawdziwą konsystencję likieru.Osobiście wolę ten trunek w przejrzystej i klarownej konsystencji i pod nazwą "nalewka"(od nalewania/zalewania alkoholem).Świeże morele nie mogą stać dłużej niż wskazany czas,bo zbrązowieją wraz nalewką/likierem.
Ponadto owoce wyjęte z alkoholu możemy wykorzystać do ciast,deserów lub po prostu zjeść.Należy pamiętać,że nie prowadzimy auta po spożyciu takich owoców ;)
Świeżo po zlaniu wygląda tak jak powyżej(oczywiście była zlewana ' w międzyczasie' "na bieżące potrzeby" ;P )
Po kilku dniach się ustoi i taką najbardziej lubię.Szkoda,że tak mało zostało ;D
P.s.Owoce polecam jako dodatek do drożdżowych racuchów .Mniam!
niedziela, 13 października 2013
Eksperymenty z sosami warzywnymi.
Lata temu robiłam sos wg przepisu z Wielkiego Żarcia.Przepis na sos mam od dawna pod nazwą Sos Węgierski,a na WŻ znalazłam go przypadkowo.Zachciało mi się poeksperymentować.Z podanych w przepisie składników tylko warzywa i owoce się zgadzały i to mniej-więcej .Wody nie daję ,bo po co?Mąki i koncentratu też nie,bo to dla mnie paradoks by robić domowe przetwory zagęszczane mąką
Zamiast koncentratu ok 2 kg pomidorów(czerwone i żółte).
Śliwek też było ok 1,5 kg.Reszta tak mniej-więcej.Dodałam kawałki świeżego imbiru i kawałek laski cynamonu.Liście laurowe 2 i ziela angielskie i pieprz po kilka sztuk.
Gotowałam przez 4 podejścia(jak marmoladę).Na końcu dodałam:
-250 ml octu winnego,
-ok 170 ml czerwonego wina gronowego półsłodkiego ,
-1 łyżeczka kurkumy
-1 łyżeczka imbiru mielonego
-1 łyżeczka kolendry mielonej i
-4 łyżeczki cynamonu
-1/2 łyżeczki chilli(pieprz kajeński)
-sól i cukier do smaku
Ponadto do każdego słoika wrzuciłam po 2-4 goździki(nie chciało mi się tłuc w moździerzu,by dodać do gotowania). Pasuje do ryb,mięsa.Może być jako sos do szybkiego dania na gorąco(wystarczy dodać np przesmażoną pierś z kurczaka i ugotować ryż lub makaron)
Wygląda tak tak (nie przyłożyłam się zbytnio do blendera ).
Smak przezaje***ty!!!A sos nie wiem czy jest węgierski czy innej narodowości ;). Jest mój ,bo stoi w mojej piwnicy i ponadto jest na wyczerpaniu(produkcja z 2012).
W tym roku w pracy częstowałam się "nowym przetworem" pod nazwą sos do kanapek.
Na podstawie wymienionych składników doszłam do wniosku,że jest to "uproszczony" ajwar.Smakowało dobrze tylko,że w recepturze była mąka i koncentrat pomidorowy(j.w.-to mi nie pasuje ).Trochę poczytałam ,trochę przepisów w internecie przejrzałam i napaliłam się na pieczenie papryki.Instrukcję pieczenia papryki dostałam od znajomej(DZIĘKUJĘ!).
Paprykę powinnam umyć i ułożyć w piekarniku ogonkami do dołu i piec w temperaturze ok 180-160 stopni podkładając na dół blachę ,by zebrało się to co może kapać.Ewentualnie nakryć folią aluminiową.Po ok 1,5 godziny uznałam,że papryka jest na tyle upieczona,że skórka powinna się dobrze zdejmować.Wg instrukcji papryka powinna wystygnąć w naczyniu pod przykryciem.
Papryka stygła a 2,5 kg pomidorów(wcześniej przepuszczonych przez maszynkę) gotowało się w celu odparowania.
Składniki mego sosu podpatrzyłam z przepisu na ajwar ,ale oczywiście zrobiłam po swojemu.
Użyłam:
* 2,5 kg pomidorów-gotowane
Pieczone były następujące warzywa:
* 4 kg papryki.
* 3 papryczki chilli,
*2 główki czosnku,
*6 średnich cebul
Po obraniu ze skórek i zmieleniu w maszynce do mięsa powędrowały do gara,by skumplować się z pomidorami.Wg instrukcji pieczenia papryki miały się dobrze obierać( i tak było) i wewnątrz mieć trochę wody/soku,który "wytrącił się" na skutek pieczenia.Upieczona w mundurku cebula i czosnek obierały się też znakomicie.Papryczkę chilli należy piec mniej ,bo ściemniała bardzo szybko(wystarczy ok 1/2 godziny)
Gotujące się warzywa zostały wzbogacone:
1,5 łyżki soli,
3-4 łyżki cukru,
2-3 łyżki octu winnego(własnej produkcji),
pieprz naturalny i ziołowy
Na koniec gotowania(a było to ok 1/2 godziny) użyłam blendera.Zapakowałam do małych słoików i pasteryzowałam.
I też nie przyłożyłam się do blendera :/
Jednak smak robi swoje.Patrząc na tempo w jakim została zjedzona zawartość pierwszego słoika zastanawiam się nad następną porcją ;)
Zamiast koncentratu ok 2 kg pomidorów(czerwone i żółte).
Śliwek też było ok 1,5 kg.Reszta tak mniej-więcej.Dodałam kawałki świeżego imbiru i kawałek laski cynamonu.Liście laurowe 2 i ziela angielskie i pieprz po kilka sztuk.
Gotowałam przez 4 podejścia(jak marmoladę).Na końcu dodałam:
-250 ml octu winnego,
-ok 170 ml czerwonego wina gronowego półsłodkiego ,
-1 łyżeczka kurkumy
-1 łyżeczka imbiru mielonego
-1 łyżeczka kolendry mielonej i
-4 łyżeczki cynamonu
-1/2 łyżeczki chilli(pieprz kajeński)
-sól i cukier do smaku
Ponadto do każdego słoika wrzuciłam po 2-4 goździki(nie chciało mi się tłuc w moździerzu,by dodać do gotowania). Pasuje do ryb,mięsa.Może być jako sos do szybkiego dania na gorąco(wystarczy dodać np przesmażoną pierś z kurczaka i ugotować ryż lub makaron)
Wygląda tak tak (nie przyłożyłam się zbytnio do blendera ).
Smak przezaje***ty!!!A sos nie wiem czy jest węgierski czy innej narodowości ;). Jest mój ,bo stoi w mojej piwnicy i ponadto jest na wyczerpaniu(produkcja z 2012).
W tym roku w pracy częstowałam się "nowym przetworem" pod nazwą sos do kanapek.
Na podstawie wymienionych składników doszłam do wniosku,że jest to "uproszczony" ajwar.Smakowało dobrze tylko,że w recepturze była mąka i koncentrat pomidorowy(j.w.-to mi nie pasuje ).Trochę poczytałam ,trochę przepisów w internecie przejrzałam i napaliłam się na pieczenie papryki.Instrukcję pieczenia papryki dostałam od znajomej(DZIĘKUJĘ!).
Paprykę powinnam umyć i ułożyć w piekarniku ogonkami do dołu i piec w temperaturze ok 180-160 stopni podkładając na dół blachę ,by zebrało się to co może kapać.Ewentualnie nakryć folią aluminiową.Po ok 1,5 godziny uznałam,że papryka jest na tyle upieczona,że skórka powinna się dobrze zdejmować.Wg instrukcji papryka powinna wystygnąć w naczyniu pod przykryciem.
Papryka stygła a 2,5 kg pomidorów(wcześniej przepuszczonych przez maszynkę) gotowało się w celu odparowania.
Składniki mego sosu podpatrzyłam z przepisu na ajwar ,ale oczywiście zrobiłam po swojemu.
Użyłam:
* 2,5 kg pomidorów-gotowane
Pieczone były następujące warzywa:
* 4 kg papryki.
* 3 papryczki chilli,
*2 główki czosnku,
*6 średnich cebul
Po obraniu ze skórek i zmieleniu w maszynce do mięsa powędrowały do gara,by skumplować się z pomidorami.Wg instrukcji pieczenia papryki miały się dobrze obierać( i tak było) i wewnątrz mieć trochę wody/soku,który "wytrącił się" na skutek pieczenia.Upieczona w mundurku cebula i czosnek obierały się też znakomicie.Papryczkę chilli należy piec mniej ,bo ściemniała bardzo szybko(wystarczy ok 1/2 godziny)
Gotujące się warzywa zostały wzbogacone:
1,5 łyżki soli,
3-4 łyżki cukru,
2-3 łyżki octu winnego(własnej produkcji),
pieprz naturalny i ziołowy
Na koniec gotowania(a było to ok 1/2 godziny) użyłam blendera.Zapakowałam do małych słoików i pasteryzowałam.
I też nie przyłożyłam się do blendera :/
Jednak smak robi swoje.Patrząc na tempo w jakim została zjedzona zawartość pierwszego słoika zastanawiam się nad następną porcją ;)
czwartek, 10 października 2013
Rolada serowo-łososiowa.
Ulubiona rolada mego syna i nie tylko.Ładnie wygląda i dobrze komponują się smaki.Ponadto jest łatwa do wykonania.
Potrzebne będą:
*dobre chęci zadowolenia podniebienia,
*duża blacha,
*ok 1/2 kg sera żółtego(używam zazwyczaj Gouda z Mlekowity),
* 5 jajek,
* 3 serki śmietankowe(u mnie Puszysty z Piątnicy lub Almette )
* Ok 1/2 kg ścinek łososia wędzonego na zimno(może być łosoś,ale ścinki są tańsze ;> )
Ser żółty ścieram na tartce jarzynowej i dodaję jajka ubite na dość sztywno.
Blacha (duża czarna od piekarnika ) powinna być wyłożona papierem do pieczenia i koniecznie papier posmarowany olejem.Na tak przygotowanej blasze pieczemy masę serowo-jajeczną na złoty kolor (lekko brązowiejący nawet ).
O taki!
Lekko ciepły placek serowo-jajeczny smarujemy serkami i na serki rozkładamy łososia.
Póki pieczony placek nie wystygł zwijamy ciasno roladę.
Foto reprezentacyjne udało się złapać na ostatnim kawałku rolady ;)
Smacznego!!!
Potrzebne będą:
*dobre chęci zadowolenia podniebienia,
*duża blacha,
*ok 1/2 kg sera żółtego(używam zazwyczaj Gouda z Mlekowity),
* 5 jajek,
* 3 serki śmietankowe(u mnie Puszysty z Piątnicy lub Almette )
* Ok 1/2 kg ścinek łososia wędzonego na zimno(może być łosoś,ale ścinki są tańsze ;> )
Ser żółty ścieram na tartce jarzynowej i dodaję jajka ubite na dość sztywno.
Blacha (duża czarna od piekarnika ) powinna być wyłożona papierem do pieczenia i koniecznie papier posmarowany olejem.Na tak przygotowanej blasze pieczemy masę serowo-jajeczną na złoty kolor (lekko brązowiejący nawet ).
O taki!
Lekko ciepły placek serowo-jajeczny smarujemy serkami i na serki rozkładamy łososia.
Póki pieczony placek nie wystygł zwijamy ciasno roladę.
Foto reprezentacyjne udało się złapać na ostatnim kawałku rolady ;)
Smacznego!!!
niedziela, 6 października 2013
Coś na jesienne chłody czyli grzaniec ;)
Dawno temu robiłam na strychu porządki i wyszperałam ładną butelkę z etykietą.
I oczywiście nie byłabym sobą,gdybym nie zrobiła eksperymentu ;)
Więc wzięłam co następuje:
1/2laski cynamonu
suszona skórka z około 1/2 pomarańczy,
trochę skórki z cytryny(suszonej oczywiście),
3 śliwki kalifornijskie,
ok. 2 łyżki miodu gryczanego,
1 łyżka przypraw korzennych produkcji własnej wykonanych specjalnie dla starego piernika (wersja nr 1 z tłuczonymi tłuczkiem ziarnami przypraw).Obecnie tłukę bardziej kulturalnie :)
A po kilku dniach grzaniec wyglądał tak:
A po kilku tygodniach tak:
Bym sobą nie była,gdybym go nie zrobiła.Nadmienić muszę,że wszystkie wymienione dodatki zalałam alkoholem dość mocnym(wódka -spirytus 1:1).Ma przecież grzać ;)
Zimno jakoś okrutnie ;)
Może się rozgrzejemy kieliszeczkiem ;)
-Na zdrowie!
I niech ktoś spróbuje zaprzeczyć ,że nie stosuję się do filozofii Alice Roosevelt Longworth:
" Napełnij to co jest puste. Opróżnij to co jest pełne. Podrap tam gdzie swędzi."
Ale grzeje!<szok>!
I oczywiście nie byłabym sobą,gdybym nie zrobiła eksperymentu ;)
Więc wzięłam co następuje:
1/2laski cynamonu
suszona skórka z około 1/2 pomarańczy,
trochę skórki z cytryny(suszonej oczywiście),
3 śliwki kalifornijskie,
ok. 2 łyżki miodu gryczanego,
1 łyżka przypraw korzennych produkcji własnej wykonanych specjalnie dla starego piernika (wersja nr 1 z tłuczonymi tłuczkiem ziarnami przypraw).Obecnie tłukę bardziej kulturalnie :)
A po kilku dniach grzaniec wyglądał tak:
A po kilku tygodniach tak:
Bym sobą nie była,gdybym go nie zrobiła.Nadmienić muszę,że wszystkie wymienione dodatki zalałam alkoholem dość mocnym(wódka -spirytus 1:1).Ma przecież grzać ;)
Zimno jakoś okrutnie ;)
Może się rozgrzejemy kieliszeczkiem ;)
-Na zdrowie!
I niech ktoś spróbuje zaprzeczyć ,że nie stosuję się do filozofii Alice Roosevelt Longworth:
" Napełnij to co jest puste. Opróżnij to co jest pełne. Podrap tam gdzie swędzi."
Ale grzeje!<szok>!
wtorek, 1 października 2013
Polubiłam paprykę ;)
Będąc "w gościach" byłam rozpieszczana różnymi smakołykami ze spiżarki.Zaproponowano mi paprykę sanatoryjną.Wiedząc,że nie gustuję w tym warzywie zrobiłam dobrą minę do propozycji i powiedziałam:spróbuję,choć nie przepadam- i następnie pożarłam cały 300 ml słoik!!!
To jest papryka sanatoryjna(klik)
Moje uwagi do przepisu:
-paprykę kroję dość drobno np 1cm x 1,5 cm,
-niekoniecznie przestrzegam zasad oczekiwania 4 godzin(może być dłużej,ale bez przesady)
-nie dodaję oleju,bo moi domownicy nie lubią papryki z olejem
-na porcję 4 kg dodaję ok 30 dkg papryki chilli
-paprykę w słoikach układam dość ciasno,bo sosu jest na styk.
Papryki z powyżego przepisu przerobiłam w ilości ok 4 worki po 5 kg :))
Tak dla odróżnienia papryka z dodatkiem żółtej jest bez chilli.Słoiki z samą czerwoną papryką są z dodatkiem chilli.No cóż-ja lubię,ale niektórzy nie jedzą "pikantnie".
Paprykę marynowałam od lat i korzystałam z różnych przepisów.Przez te lata wypracowałam swój własny.Rzekomo papryka jest aromatyczna(tej akurat nie jadam ,więc powtarzam za papryko-jadami ;) )
Zalewa z miodem do papryki :
-2 litry wody
-250 ml octu
-1 czubata łyżka soli
-10 łyżek miodu(miód naturalny;używam czasem miodku z mlecza (przepis mego autorstwa)
Zalewę należy zagotować.
Przyprawy można dać do każdego słoika lub zagotować w zalewie:liść laurowy,ziele angielskie,ząbek czosnku.
Zrobienie papryki to nic wielkiego.Wydrążyć z nasion,umyć(myję po wydrążaniu,bo nie lubię jak mi nasiona papryki pływają w słoiku i ponadto czasem w środku papryki są "niespodzianki" ) ,pokroić wg potrzeb lub upodobań.Włożyć do słoików,zalać gorącą zalewą i krótko pasteryzować.Następnie kocykować.Kocykowanie polega na tym,że gorące słoiki wyjęte z pasteryzacji ustawiam na ręczniku lub kocu i dość szczelnie okrywam.Po ostygnięciu wynoszę do piwnicy.
sobota, 5 stycznia 2013
Ryba po grecku?
Czy ktoś mi wytłumaczy skąd ta nazwa?
Według tego co mi powiedział pewien znajomy mnich w Grecji nie je się smażonej ryby.Jest to ryba gotowana,a ja latami doświadczeń wykombinowałam sobie swoją wersję owej ryby.I nie umiem jej nazwać ,a w domu mówi się "ryba po grecku"
Moja ryba jest gotowana w sosie warzywno-pomidorowym.I nie mam na nią żadnych proporcji.
Używam różnej ryby.Najczęściej jest to miruna,dorsz,tilapia,morszczuk.Rzadziej mintaj(trzeba zagospodarować wodę z tej ryby)
Do swojej ryby używam (w kolejności od największej ilości do najmniejszej):
-cebula i marchew,
-pieczarki ,
-groch,kukurydza,fasola,papryka(mogą być z puszki/słoika,z własnego ogródka lub mrożone)
-pietruszka lub pasternak,
-brukiew(która jest wg znawców wzmacniaczem smaku)
-czosnek/ewentualnie por
Cebulę i pieczarki podsmażam.Podlewam wodą(może być z rozmrożonej ryby) lub bulionem warzywnym(jak taki posiadam).Dodaję liść laurowy i ziele angielskie i w/w warzywa.Wszystko gotuję do miękkości.Przyprawiam pieprzem ziołowym,sproszkowaną papryką,majerankiem,bazylią,odrobiną imbiru,gałki muszkatołowej,estragonu,kopru i oczywiście solę do smaku.Dodaję koncentrat pomidorowy.Jeśli używam warzyw konserwowych(np groch ,kukurydza,papryka) dodaję je po stwierdzeniu,że gotowane są już miękkie.Często dosmaczam odrobiną cukru.Gdy wszystko się zagotuje wrzucam na wierzch surową rybę(wcześniej przyprawioną pieprzem cytrynowym i solą). Przykrywam pokrywką i gotuję krótko na małym ogniu.Najlepiej robić to w szerokim garnku lub rondlu,by jak najszybciej zakipiało,bo dość duża ilość koncentratu powoduje,że może się przypalić.Ryba gotuje się szybko,więc po chwili wyłączam i zostawiam na ok godzinę by "przeszło".
Można podawać na ciepło i na zimno.Można zasłoikować jak zrobimy większą ilość.Można zamrozić.Przed podaniem można posypać natką pietruszki.
Można zmienić skład warzyw co do ilości i rodzaju.
Smacznego!
Ryba po grecku inna niż tradycyjna
Foto wkrótce ;)
Według tego co mi powiedział pewien znajomy mnich w Grecji nie je się smażonej ryby.Jest to ryba gotowana,a ja latami doświadczeń wykombinowałam sobie swoją wersję owej ryby.I nie umiem jej nazwać ,a w domu mówi się "ryba po grecku"
Moja ryba jest gotowana w sosie warzywno-pomidorowym.I nie mam na nią żadnych proporcji.
Używam różnej ryby.Najczęściej jest to miruna,dorsz,tilapia,morszczuk.Rzadziej mintaj(trzeba zagospodarować wodę z tej ryby)
Do swojej ryby używam (w kolejności od największej ilości do najmniejszej):
-cebula i marchew,
-pieczarki ,
-groch,kukurydza,fasola,papryka(mogą być z puszki/słoika,z własnego ogródka lub mrożone)
-pietruszka lub pasternak,
-brukiew(która jest wg znawców wzmacniaczem smaku)
-czosnek/ewentualnie por
Cebulę i pieczarki podsmażam.Podlewam wodą(może być z rozmrożonej ryby) lub bulionem warzywnym(jak taki posiadam).Dodaję liść laurowy i ziele angielskie i w/w warzywa.Wszystko gotuję do miękkości.Przyprawiam pieprzem ziołowym,sproszkowaną papryką,majerankiem,bazylią,odrobiną imbiru,gałki muszkatołowej,estragonu,kopru i oczywiście solę do smaku.Dodaję koncentrat pomidorowy.Jeśli używam warzyw konserwowych(np groch ,kukurydza,papryka) dodaję je po stwierdzeniu,że gotowane są już miękkie.Często dosmaczam odrobiną cukru.Gdy wszystko się zagotuje wrzucam na wierzch surową rybę(wcześniej przyprawioną pieprzem cytrynowym i solą). Przykrywam pokrywką i gotuję krótko na małym ogniu.Najlepiej robić to w szerokim garnku lub rondlu,by jak najszybciej zakipiało,bo dość duża ilość koncentratu powoduje,że może się przypalić.Ryba gotuje się szybko,więc po chwili wyłączam i zostawiam na ok godzinę by "przeszło".
Można podawać na ciepło i na zimno.Można zasłoikować jak zrobimy większą ilość.Można zamrozić.Przed podaniem można posypać natką pietruszki.
Można zmienić skład warzyw co do ilości i rodzaju.
Smacznego!
Ryba po grecku inna niż tradycyjna
Foto wkrótce ;)
czwartek, 3 stycznia 2013
Dla miłośników śledzi
To są ulubione śledzie mego Chłopa !
1 - 1,5 kg śledzi (matias solony)
Zalewa:
1 litr wody
100-150 ml octu
2 łyżki cukru
2 ziarna owocu jałowca
2 ziarna ziela angielskiego
2 goździki
liść laurowy 2-3 sztuki
1 łyżka musztardy
Śledzie pokroić w małe kawałki,zagotować zalewę i ostudzić.Następnie zalać śledzie ułożone w słoiku lub innym naczyniu i odstawić do naciągnięcia.Smakują na drugi i następny dzień.Podawać z dodatkiem cebuli i lekko skropione olejem.
Śledzie w zalewie z koncentratem,cebulą i pieczarkami
1 kg filetów śledziowych mrożonych lub świeżych(ale nie solonych!)
0,5 kg pieczarek(można więcej)
4 cebule
Zalewa:
1 l wody
75-100 ml octu
2-3 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżka soli
2 łyżki cukru
1/2 łyżeczki pieprzu cytrynowego
liść laurowy,ziele angielskie
Filety rozmrażamy i obsmażamy w cieście lub innej panierce.
Cebulę kroimy w piórka i smażymy(aby zeszklić).Zalewę gotujemy.
Pieczarki można pokroić w ćwiartki lub usmażyć całe.
Wszystko wkładamy do garnka i zalewamy gorącą zalewą.
Śledzie są najlepsze po 2 dniach jak się" przegryzą"
Propozycja ciasta do obsmażenia ryby:
1 szkl mąki
1/2 szkl wody
1 jajo
sól i przyprawy wg gustu
Śledzie w ziołach z olejem
Sposób na śledzie z olejem "odkryłam" wysłuchując starszych doświadczeniem koleżanek.
Jedna z nich powiedziała mi tak:
Śledzie z patelni
podstawowa proporcja:
1 duży filet
1 duża cebula,
1 łyżka koncentratu pomidorowego
Śledź musi być wymoczony,by nie był bardzo słony.
Cebulę smażymy w jak najmniejszej ilości oleju i dodajemy koncentrat.Wszystko musi "zakipieć"
Wtedy dodajemy pokrojone śledzie.Znów musi "zakipieć".Na gorąco zakładamy do słoika lub innego naczynia.Na drugi dzień można degustować .Smakuje jak ryba po grecku(choć się zastanawiam czemu akurat nazywa się ta ryba "po grecku"? )
Ponadto mogę polecić jeszcze
Sałatkę śledziowa z grzybami i cebulą
Foto wkrótce ;)
1 - 1,5 kg śledzi (matias solony)
Zalewa:
1 litr wody
100-150 ml octu
2 łyżki cukru
2 ziarna owocu jałowca
2 ziarna ziela angielskiego
2 goździki
liść laurowy 2-3 sztuki
1 łyżka musztardy
Śledzie pokroić w małe kawałki,zagotować zalewę i ostudzić.Następnie zalać śledzie ułożone w słoiku lub innym naczyniu i odstawić do naciągnięcia.Smakują na drugi i następny dzień.Podawać z dodatkiem cebuli i lekko skropione olejem.
Śledzie w zalewie z koncentratem,cebulą i pieczarkami
1 kg filetów śledziowych mrożonych lub świeżych(ale nie solonych!)
0,5 kg pieczarek(można więcej)
4 cebule
Zalewa:
1 l wody
75-100 ml octu
2-3 łyżki koncentratu pomidorowego
1 łyżka soli
2 łyżki cukru
1/2 łyżeczki pieprzu cytrynowego
liść laurowy,ziele angielskie
Filety rozmrażamy i obsmażamy w cieście lub innej panierce.
Cebulę kroimy w piórka i smażymy(aby zeszklić).Zalewę gotujemy.
Pieczarki można pokroić w ćwiartki lub usmażyć całe.
Wszystko wkładamy do garnka i zalewamy gorącą zalewą.
Śledzie są najlepsze po 2 dniach jak się" przegryzą"
Propozycja ciasta do obsmażenia ryby:
1 szkl mąki
1/2 szkl wody
1 jajo
sól i przyprawy wg gustu
Śledzie w ziołach z olejem
Sposób na śledzie z olejem "odkryłam" wysłuchując starszych doświadczeniem koleżanek.
Jedna z nich powiedziała mi tak:
Ja modyfikuję w ten sposób,że dodaję zioła prowansalskie i majeranek.I mam ziołowe śledzie :)Śledzie trzeba wymoczyć.Potem pokroić i przesypać pieprzem ziołowym..Zalać wodą z octem.Zalewę ma "czuć octem",ale nie może być bardzo octowa.Wkroić cebulę i wierzch zalać olejem.Oleju niezbyt dużo.Na litrowy słoik "tak na palec".
Śledzie z patelni
podstawowa proporcja:
1 duży filet
1 duża cebula,
1 łyżka koncentratu pomidorowego
Śledź musi być wymoczony,by nie był bardzo słony.
Cebulę smażymy w jak najmniejszej ilości oleju i dodajemy koncentrat.Wszystko musi "zakipieć"
Wtedy dodajemy pokrojone śledzie.Znów musi "zakipieć".Na gorąco zakładamy do słoika lub innego naczynia.Na drugi dzień można degustować .Smakuje jak ryba po grecku(choć się zastanawiam czemu akurat nazywa się ta ryba "po grecku"? )
Ponadto mogę polecić jeszcze
Sałatkę śledziowa z grzybami i cebulą
Foto wkrótce ;)
sobota, 29 grudnia 2012
Nowe pierogi.
Śpieszę zapisać recepty bo zapomnę ;)
Farsz sojowo-grzybowy:
ok 250 g soi ugotować i zmielić/ewentualnie rozdrobnić
przesmażona cebula i czosnek,
sól,pieprz , majeranek, i zioła prowansalskie
suszone kanie(zmielone oczywiście)
Farsz słodko-pikantny:
(tak smak nazwano przy degustacji)
korzonki podgrzyba brunatnego ok 200 g
2 nieduże cebule
2 ząbki czosnku
1/2 kapusty(nieduża i luźna główka była)
1/2 papryki
szynka gotowana pokrojona w kostkę
20 suszonych śliwek kalifornijskich
Przesmażyć grzyby,cebulę i czosnek.Podlać wodą(w moim wypadku wywarem z suszonych grzybów) i dodać pozostałe składniki.
Przyprawić cząbrem,świeżo zmielonym pieprzem kolorowym i chilli.Zamierzenia były,by było ciut na ostro co i się stało ;)
Aaaaaa! Wszystko kroimy,siekamy w kostkę!!!
Farsz powstał z przypadku.Jak zwykle przy robieniu pierogów;albo farszu za dużo;albo ciasta.
Z powodu nadwyżki ciasta powstała powyższa kombinacja.Mi tam smakuje!
Ponadto po zużyciu farszu zostało ciasto.Niewiele myśląc nadziałam je masą makową.Masa ma docelowe przeznaczenie zjednoczyć się z serem,ale zamiast makowca z serem będzie sernik z makiem.O!
A to pierogi.Mąka z przemiału 650 dlatego takie ciemne som :)
Tu pierogowałam
Farsz sojowo-grzybowy:
ok 250 g soi ugotować i zmielić/ewentualnie rozdrobnić
przesmażona cebula i czosnek,
sól,pieprz , majeranek, i zioła prowansalskie
suszone kanie(zmielone oczywiście)
Farsz słodko-pikantny:
(tak smak nazwano przy degustacji)
korzonki podgrzyba brunatnego ok 200 g
2 nieduże cebule
2 ząbki czosnku
1/2 kapusty(nieduża i luźna główka była)
1/2 papryki
szynka gotowana pokrojona w kostkę
20 suszonych śliwek kalifornijskich
Przesmażyć grzyby,cebulę i czosnek.Podlać wodą(w moim wypadku wywarem z suszonych grzybów) i dodać pozostałe składniki.
Przyprawić cząbrem,świeżo zmielonym pieprzem kolorowym i chilli.Zamierzenia były,by było ciut na ostro co i się stało ;)
Aaaaaa! Wszystko kroimy,siekamy w kostkę!!!
Farsz powstał z przypadku.Jak zwykle przy robieniu pierogów;albo farszu za dużo;albo ciasta.
Z powodu nadwyżki ciasta powstała powyższa kombinacja.Mi tam smakuje!
Ponadto po zużyciu farszu zostało ciasto.Niewiele myśląc nadziałam je masą makową.Masa ma docelowe przeznaczenie zjednoczyć się z serem,ale zamiast makowca z serem będzie sernik z makiem.O!
A to pierogi.Mąka z przemiału 650 dlatego takie ciemne som :)
Tu pierogowałam
sobota, 24 listopada 2012
Coś dla duszy i ciała ;)
Przyszedł czas jesiennych przeziębień,złego samopoczucie i niechcianej chandry.Aby to wszystko "przepędzić" postanawiam zajrzeć do piwniczki :D
Popróbuję gruszkowej, mieduchy i zrobię cytrynówkę.Tak,tak !
Będę jeszcze w stanie ;D
Gruszkowa była robiona rok temu ( TUTAJ ! )
Podaję przepis:
5 gruszek( to były pierwsze gruszki z mego drzewa! )
ok 2 cm laski cynamonu
ok 2 cm laski wanilii
gruby plaster cytryny
5-6 plasterków świeżego imbiru
10 goździków
ok 5 łyżek miodu(może i więcej mi się wlało,ale mniód trudno zmierzyć ;P )
1 litr wódki
Zastanawiałam się czy nie dać ziaren kardamonu...ale nie dałam.
Przepis to "wypadkowa" kilku przepisów,które przejrzałam w necie i w swoich księgach nalewek.Wybrałam to co wg mnie najlepiej pasowało i mam gruszkową ;)
Tak oto wyglądała tuż po zrobieniu po czym powędrowała do piwnicy by odstać ok rok.Obok do towarzystwa lipowa (o której jakby ktoś chciał napiszę i spróbuję,bo jeszcze nie próbowana :P )
Była zdegustowana! Padła propozycja by 'złamać " ją trawą cytrynową lecz takowa u mnie nie rośnie i kupić się nie udało tysz.Część wzbogacę suszoną skórką z cytryny.Ciekawe czy będzie różnica...?
Co w butelku to do degustacji,a więc po jednym i tyle :))
Do słoika dodałam suszoną skórkę z cytyny i trochę soku z niej wygniotłam(Chłop mi podpowiedział i tzn ze świeżej wygniotłam :)) )
Więc to co w słoiku to niech się maceruje z cytryną.
*****************
Kolejnym moim ulubionym dla duszy i ciała trunkiem jest mieducha kresowa.Poprawia samopoczucie i doskonale grzeje ;)
Znana pod innymi nazwami np miodówka.Jest jej wiele wersji ,ale ja oczywiście " po swojemu " ;)
Na 1 litr wódki potrzebujemy:
1 duża cytryna pokrojona w plastry,
200-250 ml miodu
5 potłuczonych goździków,
kardamon i gałka muszkatołowa na czubek łyżeczki
Wszystko mieszamy i odstawiamy na 2-3 miesiące .Trudno się klaruje ze względu na zawartość miodu .I rzekomo można ją stosować jako lek na przeziębienie(aby nie za dużo,bo oprócz przeziębienia będziemy mieć upojenie alkoholowe !!!)
Więc spróbujmy czy roczna mieducha mocna ;)
Mocna!!!Dobrze smakuje i od razu grzeje!
Uwagi: Wódkę można zastąpić spirytusem.Dodatek wody wg gustu ;D
"Po tej wódce nie ma kaca,
szybko się do zdrowia wraca,
miód na nogi Cię postawi ,
wódka w dobry nastrój wprawi" -tak opisano mieduchę w książce "kuchnia kresowa" M.Caprari.
Czy wiersz jest jej autorstwa -nie wiem,ale pozwoliłam sobie zacytować ,bo to prawda :))).
***********
Teraz cytrynówka.Nie będę chyba samochwałą jak powiem ,że jest dość słynna.Osobiście degustowałam sporo cytrynówek jednak moja jest najlepsza!Jest czysta,klarowna i smaczna.
I robi się ją bardzo prosto i szybko.Potrzeba nam:
0,5 litra wódki,
1 cytryna
1 łyżka miodu(można nawet ciut więcej lub dodać 2-3 łyżki cukru zamiast miodu )
Cała sztuka polega na tym by cienko obrać cytrynę(mi się średnio udało ;P ) i potem z obranej wycisnąć sok.Więc najlepiej by albedo zostało nie naruszone ,bo ono psuje efekt.Wszystko mieszamy i po ok tygodniu możemy degustować.Szkoda,że nie mam cytrynówki,by wznieść toast
NA S'DROFIE!
Ale poczekam cierpliwie ;)
Moje przepisy na portalu kulinarnym :
Mieducha
Wódeczka cytrynowa
Oj ta wódeczka .... <lol>
Popróbuję gruszkowej, mieduchy i zrobię cytrynówkę.Tak,tak !
Będę jeszcze w stanie ;D
Gruszkowa była robiona rok temu ( TUTAJ ! )
Podaję przepis:
5 gruszek( to były pierwsze gruszki z mego drzewa! )
ok 2 cm laski cynamonu
ok 2 cm laski wanilii
gruby plaster cytryny
5-6 plasterków świeżego imbiru
10 goździków
ok 5 łyżek miodu(może i więcej mi się wlało,ale mniód trudno zmierzyć ;P )
1 litr wódki
Zastanawiałam się czy nie dać ziaren kardamonu...ale nie dałam.
Przepis to "wypadkowa" kilku przepisów,które przejrzałam w necie i w swoich księgach nalewek.Wybrałam to co wg mnie najlepiej pasowało i mam gruszkową ;)
Tak oto wyglądała tuż po zrobieniu po czym powędrowała do piwnicy by odstać ok rok.Obok do towarzystwa lipowa (o której jakby ktoś chciał napiszę i spróbuję,bo jeszcze nie próbowana :P )
Była zdegustowana! Padła propozycja by 'złamać " ją trawą cytrynową lecz takowa u mnie nie rośnie i kupić się nie udało tysz.Część wzbogacę suszoną skórką z cytryny.Ciekawe czy będzie różnica...?
Co w butelku to do degustacji,a więc po jednym i tyle :))
Do słoika dodałam suszoną skórkę z cytyny i trochę soku z niej wygniotłam(Chłop mi podpowiedział i tzn ze świeżej wygniotłam :)) )
Więc to co w słoiku to niech się maceruje z cytryną.
*****************
Kolejnym moim ulubionym dla duszy i ciała trunkiem jest mieducha kresowa.Poprawia samopoczucie i doskonale grzeje ;)
Znana pod innymi nazwami np miodówka.Jest jej wiele wersji ,ale ja oczywiście " po swojemu " ;)
Na 1 litr wódki potrzebujemy:
1 duża cytryna pokrojona w plastry,
200-250 ml miodu
5 potłuczonych goździków,
kardamon i gałka muszkatołowa na czubek łyżeczki
Wszystko mieszamy i odstawiamy na 2-3 miesiące .Trudno się klaruje ze względu na zawartość miodu .I rzekomo można ją stosować jako lek na przeziębienie(aby nie za dużo,bo oprócz przeziębienia będziemy mieć upojenie alkoholowe !!!)
Więc spróbujmy czy roczna mieducha mocna ;)
Mocna!!!Dobrze smakuje i od razu grzeje!
Uwagi: Wódkę można zastąpić spirytusem.Dodatek wody wg gustu ;D
"Po tej wódce nie ma kaca,
szybko się do zdrowia wraca,
miód na nogi Cię postawi ,
wódka w dobry nastrój wprawi" -tak opisano mieduchę w książce "kuchnia kresowa" M.Caprari.
Czy wiersz jest jej autorstwa -nie wiem,ale pozwoliłam sobie zacytować ,bo to prawda :))).
***********
Teraz cytrynówka.Nie będę chyba samochwałą jak powiem ,że jest dość słynna.Osobiście degustowałam sporo cytrynówek jednak moja jest najlepsza!Jest czysta,klarowna i smaczna.
I robi się ją bardzo prosto i szybko.Potrzeba nam:
0,5 litra wódki,
1 cytryna
1 łyżka miodu(można nawet ciut więcej lub dodać 2-3 łyżki cukru zamiast miodu )
Cała sztuka polega na tym by cienko obrać cytrynę(mi się średnio udało ;P ) i potem z obranej wycisnąć sok.Więc najlepiej by albedo zostało nie naruszone ,bo ono psuje efekt.Wszystko mieszamy i po ok tygodniu możemy degustować.Szkoda,że nie mam cytrynówki,by wznieść toast
NA S'DROFIE!
Ale poczekam cierpliwie ;)
Moje przepisy na portalu kulinarnym :
Mieducha
Wódeczka cytrynowa
Oj ta wódeczka .... <lol>
Subskrybuj:
Posty (Atom)
